Minister Zbigniew Religa powiedział, że choć ma nowotwór, nie odejdzie ze swojego urzędu, dopóki nie zostaną przygotowane ustawy zmieniające system ochrony zdrowia. Wtedy uzna swoją misję za skończoną. Dymisja wcześniej byłaby - powiedział - ucieczką od problemów.
Informacja o chorobie ministra może niektórych z nas zasmucić, ale nie wpłynie na prowadzony przez lekarzy strajk - powiedział szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel. Zdaniem szefowej sejmowej Komisji Zdrowia Ewy Kopacz (PO), premier powinien wyznaczyć osobę, która będzie odpowiedzialna za rozwiązanie konfliktu pomiędzy rządem a lekarzami lub sam się tego podjąć.
W wielu placówkach lekarze brali w środę urlop na żądanie. Niektórzy, jak 850 lekarzy z Podkarpacia, zadeklarowali gotowość zwolnienia się z pracy. O przystąpieniu do strajku zdecydowali lekarze Podstawowej Opieki Zdrowotnej, zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim. Przeprowadzili dwugodzinną akcję w woj. śląskim i podkarpackim.
Z kolei lekarze z podlaskiego zapowiedzieli, że wypowiedzeń nie złożą do czasu odpowiedzi na rządowe propozycje przez centralę OZZL 1 czerwca.
Na ten dzień w województwie pomorskim akcję protestacyjną planują pielęgniarki i położne. Domagają się: 3 tys. zł brutto pensji zasadniczej, wyposażenia szpitali w urządzenia ułatwiające obsługę chorego oraz zagwarantowanie utrzymania w 2008 r. 30-procentowej podwyżki płac z 2006 r.
OZZL zaapelował do rady NFZ o to, by środki z nadwyżki przeznaczyć na wzrost wyceny świadczeń zdrowotnych. Zdaniem związku, w ten sposób można będzie zrealizować postulaty płacowe lekarzy. W czwartek rada Narodowego Funduszu Zdrowia ma zastanowić się nad tym, czy środki z tegorocznej nadwyżki przekazać na zwiększenie świadczeń zdrowotnych. Chodzi o 700-800 mln zł.
Związki zawodowe służby zdrowia oceniały w środę propozycje rządu złożone przez wicepremiera Przemysława Gosiewskiego. Chodzi m.in. o planowany wzrost nakładów na ochronę zdrowia w 2008 r. o 5,8 mld zł i wprowadzenie możliwości odliczania od podatku kosztów prywatnego leczenia.
W opinii Bukiela, żadne zmiany nie doprowadzą do poprawy sytuacji w służbie zdrowia, dopóki nie zostanie wprowadzona zasada współpłacenia przez pacjentów. Możliwość odliczeń od podatku uznał za "podział społeczeństwa na tych, którzy mają pieniądze i mogą sobie pozwolić na prywatną opiekę, i tych, którzy takiej możliwości nie mają". Szef OZZL krytycznie odniósł się również do propozycji wydłużenia czasu trwania ustawy podwyżkowej. Powiedział, że nie jest to żadna łaska.
Zdaniem szefowej sekretariatu krajowego NSZZ "S" Marii Ochman, powrót odliczeń podatkowych to pomysł mądrzejszy niż wprowadzenie opłat dodatkowych, np. za pobyt w szpitalu czy wizytę u lekarza. Podobne zdanie ma szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Dorota Gardias. Ostrożna w ocenie tej propozycji była reprezentująca OPZZ Urszula Michalska. Podkreśliła, że jest ona dopiero "w bardzo wstępnej fazie zapowiedzi" i wymaga zdecydowanego doprecyzowania.(PAP)