Trwa żonglerka kwotami brutto

opublikowano: 11-02-2013, 08:10

Premier Donald Tusk nie byłby sobą, gdyby wyników szczytu Rady Europejskiej nie doprawił żonglerką kwotami i wskaźnikami, ale tylko wygodnymi propagandowo.

Oto przykład: w funduszach spójności rzeczywiście jesteśmy zdecydowanym liderem, ale w kwotach ogólnych. Po prostu Polska to najludniejsze ze wszystkich państw UE na dorobku. Tymczasem jedynym przyjętym na świecie uczciwym miernikiem rozwoju i postępu jest przeliczanie na mieszkańca. Jednak taki mniej chwalebny diagram funduszy spójności rządowa propaganda pomija…

Bardziej nie fair jest jednak zachłystywanie się wyłącznie płynącymi do Polski kwotami brutto. Tymczasem policzenie salda może podważyć główną tezę polityczną, że w perspektywie 2014-20 zyskujemy wobec siedmiolatki 2007-13. Utożsamianie transferów w jedną stronę z wynikiem netto to mydlenie oczu. Notabene taki sam schemat myślowy fałszował pamiętne 300 mld zł z kampanii wyborczej. Wypada zatem przypomnieć rozliczenia Polski z UE. W okresie 104 miesięcy, czyli od naszej akcesji do końca roku 2012, zanotowaliśmy nadwyżkę 50,2 mld EUR, na którą złożyły się transfery unijne 76,8 mld EUR, pomniejszone o składkę 26,5 mld EUR oraz 0,14 mld EUR zwróconych nadpłat.

W siedmiolatce 2014-20 polską składkę szacuje się na mniej więcej 30 mld EUR. Ma ona tendencję stale rosnącą, zatem jeśli rzetelnie wyliczy się saldo, to trudno mówić o wzroście realnym, abstrahując nawet od inflacji. Paradoks owej sytuacji, niewygodnej dla władzy w krótkim horyzoncie czasowym, polega zaś na tym, że ze wzrostu narodowej składki co do zasady powinniśmy się tylko… cieszyć! To zjawisko nieuchronne, obiektywnie potwierdzające wzrost poziomu gospodarczego i cywilizacyjnego rozwoju Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane