Ósmy dzień nie działało 29 portów na Zachodnim Wybrzeżu USA. Rozmowy między związkami strajkujących dokerów a władzami spółek przeładunkowo-transportowych zakończyły się fiaskiem. Tymczasem wstrzymanie wymiany handlowej powoduje straty w światowej gospodarce. Na azjatyckich giełdach staniały akcje spółek, które nie mogą dostarczyć towarów do USA. Honda i Hyundai zaczynają wysyłać części drogą lotniczą. Przedstawiciele amerykańskiego przemysłu apelują do prezydenta Busha. Zgodnie z prawem Tafta-Hartleya z 1947 r. prezydent może zawiesić akcję strajkową na 80 dni, jeśli wynikający z niej przestój pogorszy bezpieczeństwo państwa. Dzień strajku w portach kosztuje gospodarkę USA 2 mld USD (8,3 mld zł).