Trwają wielkie zakupy
Tradycyjnie co roku w ostatnich miesiącach wzrasta ilość ofert sprzedaży wierzytelności. Wśród dłużników dominują podmioty z przemysłu stalowego i węglowego oraz ich zaplecza. Na rynku znaleźć można również producentów sprzętu rolniczego, a także przedstawicieli przemysłu chemicznego i maszynowego. W tym roku nieco więcej jest również długów PKP, a także zakładów kooperujących.
WIERZYCIELE chętnie pozbędą się jeszcze w tym roku wierzytelności przysługujących im wobec dłużników. Z obserwacji wynika, iż są gotowi zgodzić się na dość niskie ceny. Ich mocną stroną w negocjacjach są wolne środki finansowe, a ponieważ oferowanych do sprzedaży wierzytelności jest sporo, więc wybierają najatrakcyjniejsze cenowo. Przy wyborze dłużnika coraz częściej kierują się jego wiarygodnością płatniczą wobec innych wierzycieli.
Wzrost ilości ofert sprawia, że ceny należności częściej spadają poniżej 90 proc. wartości. Osobliwe jest również to, że niska cena hamuje zapał inwestorów. Oddaleni od zasad i realiów funkcjonowania podmiotu będącego dłużnikiem usiłują znaleźć powód niskiej wyceny. Często okazuje się, że inwestycje są trafne, a na inwestorów nie czyhają żadne pułapki. Spadek cen jest bowiem charakterystyczny pod koniec każdego roku. Wierzyciele usiłują pozbyć się należności z bilansu, godząc się na upust, w efekcie zmieniając wierzytelność na gotówkę. Warunkiem zawarcia transakcji jest jednak zapłata za kupowaną wierzytelność do końca roku. Sprzedaż długu poprawia płynność. Takich operacji unikają podmioty przynoszące straty. Upust, jaki oferuje się nabywcy, wyraźnie podwyższa ujemny wynik sprzedającego.
W WIELU przypadkach jest już zbyt późno, aby dokonać oczyszczenia bilansu z nadwyżki należności. Przewiduje się, że jeśli znajdą nabywców do końca roku, to będą odzyskiwane przez wierzycieli samodzielnie.