Czy objęcie na sześć tygodni prezesury TVP przez Juliusza Brauna może wpłynąć na uporządkowanie chaosu na szczytach telewizji publicznej?
Nowa rada nadzorcza jest jaskółką jakiej takiej stabilizacji, może doczekamy się i zarządu.
Ekipa PiS wróciła tam tylko na dzień, ale pozawierała umowy, za które publiczna stacja będzie płaciła miesiącami i latami.
Cyrk na Woronicza mógłby być śmieszny, gdyby nie pochłaniał tak ogromnych pieniędzy z płaconego przez naiwnych abonamentu.
Publiczna misja sprowadza się do wydzierania sobie przez krewnych i znajomych królika nieograniczonej publicznej forsy.
Żadna ustawa nie wyrwie TVP z łap polityków, będą walczyć do ostatniego człowieka i ostatniej kropli partyjnej krwi.