Inwestorzy nie lubią niepewności i zaskoczeń. Perspektywa innego układu rządzącego zawsze rodzi pewne obawy odnośnie do działań nowej koalicji na polu gospodarki czy finansów.
Ostatnie sondaże przedwyborcze dawały szanse zwycięstwa opozycji, co sprawiło, że inwestorzy byli nieco zaniepokojeni. Niepewność częściowo przekładała się w okresie przedwyborczym na osłabienie złotego czy też na brak jego wzmocnienia, kiedy pozwalała na to sytuacja na rynkach globalnych.
W przyszłym roku minister finansów musi znaleźć nieco ponad 11 mld zł.
Przed wyborami agencje ratingowe zwracały uwagę, że konieczne będzie trzymanie się ścieżki konsolidacji fiskalnej nakreślonej przez obecny rząd. Chodzi tu głównie o przyszły deficyt budżetowy poniżej 3 proc. PKB. Komisja Europejska przeliczyła deficyt przy realistycznych założeniach makroekonomicznychi stwierdziła, że wyniesie raczej 3,6 proc. PKB, a nie 2,9 proc. To pierwsze wyzwanie dla nowego rządu.
W przyszłym roku minister finansów musi znaleźć nieco ponad 11 mld zł. Jeśli poszukiwania będą się przedłużać, może to wywołać nerwowość inwestorów zagranicznych, a pamiętajmy, że zainwestowali oni około 150 mld w polskie papiery dłużne. Gdyby zaczęli się ich pozbywać, będzie to oznaczało kłopot dla rynku obligacji i złotego.
Marcin Mrowiec
główny ekonomista Banku Pekao