Ostatnia sesja tygodnia na amerykańskich rynkach akcji miała dwie fazy. W pierwszej dominowała podaż. Inwestorzy sprzedawali akcje po dużo lepszych niż oczekiwano danych z rynku pracy, które obudziły obawy przegrzania gospodarki i szybkiego wzrostu inflacji. Rentowność obligacji 10-letnich USA dochodziła w piątek do 1,62 proc. i była najwyższa od 13 miesięcy. W drugiej fazie sesji pojawił się popyt na przecenione akcje. Indeksy zaczęły odrabiać straty i kupujący nie oddali inicjatywy już do końca dnia, czemu sprzyjało lekkie cofnięcie się rentowności amerykańskiego długu. Przez całą sesję największym popytem cieszyły się akcje spółek naftowych. Cztery z pięciu najmocniej w piątek drożejących spółek z S&P500 to przedstawiciele tej branży. Wynikało to z wzrostu kursu ropy najwyżej od 2019 roku po niespodziewanej decyzji OPEC+ o utrzymaniu zmniejszonego wydobycia.

Na zamknięciu drożało ponad 90 proc. spółek z S&P500. Popyt przeważał we wszystkich 11 głównych segmentach indeksu. Największym cieszyły się akcje spółek energii (3,9 proc.), przemysłowych (2,4 proc.) i usług telekomunikacyjnych (2,4 proc.). Relatywnie najsłabsze były segmenty użyteczności publicznej (1,6 proc.), nieruchomości (1,1 proc.) i dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (0,7 proc.). Ostatni pociągnęła w dół przecena akcji Tesli (-3,8 proc.).
Wzrosła wartość 28 z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones. Najmocniej drożały akcje koncernu naftowego Chevron (4,3 proc.) i producenta chipów Intela (4,1 proc.). Jako jedyne spadek wartości notowały Goldman Sachs (-0,6 proc.) i Boeing (-0,7 proc.).
Na Nasdaq zdrożało prawie 70 proc. spółek. Spośród tych o największej kapitalizacji, wśród amerykańskich staniały tylko Tesla (-3,8 proc.) oraz PayPal (-0,01 proc.), którego akcje taniały wcześniej nawet ponad 5 proc. W grupie FAANG najmocniej zdrożał Alphabet (3,1 proc.), a najmniej rósł kurs Amazon.com (0,8 proc.).