Wycena akcji to wypadkowa przyjętych przez analityka założeń, dotyczących m.in. tempa rozwoju spółki, jej rentowności i zdolności do generowania przepływów pieniężnych. Dość skomplikowany na pierwszy rzut oka model wyceny ma tyle danych wejściowych, że czasem nawet niewielkie różnice w prognozach przekładają się na kilkudziesięcioprocentową różnicę w wyniku końcowym. Efekt to rozbieżne rekomendacje. Jeśli pojawią się w jednym czasie, warto przyjrzeć się argumentom obu stron.

Zaważy dywidenda
Pierwszy przykład to GPW. Średnia wycen analityków z ostatniego miesiąca to 41,1 zł, przy widełkach 35-46 zł. Najwyżej jedną akcję wycenia Tomasz Bursa z Ipopema Securities (46 zł), który radzi „kupuj”. Jego zdaniem, dalszy spadek obrotów giełdowych jest mało prawdopodobny — jego prognoza zakłada kilkuprocentowe odbicie w 2013 r. Ponadto analityk zwraca uwagę, że GPW umiejętnie dywersyfikuje źródła przychodów dzięki przejęciu Towarowej Giełdy Energii. Specjalista chwali także politykę dywidend.
— GPW oferuje atrakcyjną premię dla akcjonariuszy. Zakładam, że w tym roku stopa dywidendy wyniesie 4 proc., a w przyszłym 4,9 proc. Spółka generuje gotówkę i praktycznie nie jest zadłużona — komentuje Tomasz Bursa.
Odmienną ocenę ma Łukasz Jańczak z BM BESI, który ściął rekomendację z „kupuj” do „sprzedaj”, a wycenę obniżył z 47 do 35 zł, bo spodziewa się trudnego roku dla GPW, m.in. z powodu tylko symbolicznego wzrostu obrotów w 2013 r. (prognozuje, że będzie to 4 proc.), opóźnienia w uruchomieniu systemu transakcyjnego UTP (miał przyciągnąć na rynek nową grupę inwestorów — czytaj obok), który po wprowadzeniu będzie generował wyższe koszty.
Łukasz Jańczak zwraca też uwagę na zmniejszenie opłat, co przełoży się na spadek przychodów oraz ryzyko ograniczenia lub nawet wstrzymania wypłaty dywidendy za 2012 r. w związku z możliwym przejęciem pełnej kontroli nad KDPW. Również zeszłoroczny debiutant ZE PAK jest odmiennie postrzegany przez analityków. Flawiusz Pawluk z UniCredit radzi „kupuj” z ceną docelową 35,6 zł, a Stanisław Ozga z DM PKO BP podpowiada „sprzedaj”. Wyznaczona przez niego cena docelowa to 29,1 zł.
Pierwszy z ekspertów uważa, że firma wabi perspektywą wysokiej na tle branży dywidendy — stopa dywidendy może wynieść 7 proc., wobec średniej dla sektora na poziomie 5 proc. Atutem PAK są też relatywnie małe potrzeby inwestycyjne. Natomiast Stanisław Ozga uważa, że zwyżka notowań od debiutu powinna skłonić do zrealizowania zysków. Dlatego radzi, aby pozbyć się papierów.
— Kurs akcji od ceny oferty publicznej wzrósł prawie o 20 proc. Jednocześnie nastąpiło dalsze pogorszenie sytuacji na rynku energii elektrycznej — argumentuje Stanisław Ozga. Specjalista nie spodziewa się też aż tak wysokiej dywidendy jak Flawiusz Pawluk. Jego zdaniem, będzie to 1,21 zł na akcję, co oznacza stopę dywidendy w wysokości około 4 proc.
Koniec trendu?
Trzecia spółka, której wyceny znalazły się na przeciwnych biegunach, to Eurocash. Krzysztof Kuper z Ipopema Securities zakłada, że trend wzrostowy będzie trwał — dlatego rekomenduje kupno akcji i wycenia je (najwyżej na rynku) na 61,4 zł.
Jego zdaniem, synergie po przejęciu Tradisu nie są jeszcze w pełni zdyskontowane, a na korzyść spółki przemawiają też oszczędności w kosztach obsługi zadłużenia. Kupujących może również zachęcać perspektywa prawdopodobnego wejścia spółki w skład indeksu WIG20 już od marca.
Natomiast Jakub Krawczyk z Raiffeisen Centrobank („trzymaj” 49 zł, poprzednio „kupuj”) uważa, że warto posiadać akcje Eurocashu w portfelu, ale hurraoptymizm nie jest wskazany — szczególnie po ostatnich mocnych zwyżkach. Analityk oczekuje, że wyniki za IV kwartał będą solidne, ale nie rewelacyjne. Według analityka dodatkowym zmartwieniem jest pogarszająca się sytuacja makroekonomiczna, choć mniejsi konkurenci Eurocashu odczuwają to w większym stopniu.