Ostatni miesiąc był wyjątkowo dobry dla graczy giełdowych. Mocno wyprzedany w tym roku warszawski WIG20 podskoczył o niemal 24 proc. Zwyżki zaliczyły również m.in. amerykański S&P500 i brytyjski FTSE100. Globalne nastroje zmienił najnowszy odczyt danych o inflacji konsumenckiej, a wzmocnił - o inflacji cen producentów w USA. W obu przypadkach dynamika cen była niższa od oczekiwań, co w inwestorach rozbudziło nadzieję na rychłe zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych przez Fed.
Zdaniem Matthew Cartera, stratega banku inwestycyjnego UBS, jest za wcześnie na tego typu wnioski. W rozmowie z PB podkreśla on, że amerykańska Rezerwa Federalna nie ma jeszcze podstaw do wstrzymania wzrostu stóp, a co dopiero luzowania polityki pieniężnej. Radzi inwestorom oprzeć portfel inwestycyjny przede wszystkim na akcjach spółek mocnych fundamentalnie, przy uwzględnieniu trzech kluczowych wskaźników.
O hossie nie ma mowy
W ciągu kilku ostatnich tygodni nie było trudno o dodatnią stopę zwrotu z akcji. Potrzeba jednak jeszcze wiele, aby można było mówić o długotrwałym odbiciu. Ostatnie zwyżki są raczej odreagowaniem po serii spadków trwającej od wakacji. Prawdziwy dołek dopiero nastąpi, a inwestorzy wyczekujący hossy powinni bacznie obserwować rynek.
- Dane historyczne sugerują, że hossę umożliwi połączenie trzech czynników. Po pierwsze inwestorzy muszą zacząć wyceniać obniżki stóp procentowych, co zważając na sygnały płynące z Fedu jest teraz mało możliwe. Potrzeba też znacznego wzrostu aktywności konsumenckiej, a to naszym zdaniem nie nastąpi do połowy 2023 r. Ponadto notowania akcji muszą spaść do poziomu rynku niedźwiedzia, a obecnie wycena oscyluje wokół długoterminowej średniej - mówi Matthew Carter, strateg UBS.
Zanim koniunktura poprawi się na dobre, warto przy wyborze składników portfela inwestycyjnego kierować się strategią defensywną, z bardzo selektywnym i ostrożnym podejściem.
- Widzimy ryzyko powrotu słabości rynku akcji. Kluczowy dla inwestorów będzie odpowiedni dobór portfela. Naszym zdaniem powinni oni preferować spółki value, szczególnie z sektora surowcowego, ponieważ ceny akcji nadal nie odzwierciedlają hossy na tym rynku, a zyski powinny utrzymać się wysoko. Ponadto wyceny są atrakcyjne – dodaje Matthew Carter.
Jego zdaniem o atrakcyjności inwestycyjnej danego podmiotu decyduje obecnie siła bilansu. Inwestorzy powinni zapoznać się z tą częścią sprawozdania wybranych spółek i zwrócić swoją uwagę na ich zadłużenie oraz potencjał dywidendowy. Określić jakość fundamentów pozwolą proste wskaźniki.
- Inwestorzy powinni w szczególności brać pod uwagę trzy wskaźniki: pokrycia odsetek, ogólnego zadłużenia oraz wypłaty dywidendy. Globalne spółki defensywne, o niższych wskaźnikach cena/zysk oraz cena/wartość księgowa będą zachowywać się lepiej niż wzrostowe przy utrzymującej się inflacji i wysokich stopach procentowych - tłumaczy strateg.
Kluczowy dla inwestorów będzie odpowiedni dobór portfela. Naszym zdaniem powinni oni preferować spółki value, szczególnie z sektora surowcowego.
Dywersyfikacja niejedno ma imię
Uniwersalną zasadą inwestowania jest to, że aby zminimalizować ryzyko, należy zapewnić zróżnicowanie aktywów portfela. Spowolnienie globalnej gospodarki i szalejąca inflacja dotknęły większość instrumentów finansowych, jednak najpopularniejszym akcjom i obligacjom oberwało się najbardziej.
- Obecnie inwestorom lokującym kapitał na jednym rynku ciężko o dywersyfikację, gdyż zarówno akcje, jak i obligacje dotykają te same negatywne skutki wysokiej inflacji i rosnących stóp procentowych. Mimo że wzrosła ostatnio atrakcyjność długoterminowych obligacji rządowych, uważamy, że warto wzbogacić portfel również o jednostki uczestnictwa w funduszach inwestujących globalnie oraz private equity - mówi Matthew Carter.
Nie należy również zapominać o ekspozycji na rynki zagraniczne. Do niej trzeba jednak podchodzić z większą ostrożnością - warto zapoznać się z lokalnymi rodzajami ryzykami poszczególnych rynków i skupić uwagę na kilku najbardziej atrakcyjnych z perspektywy portfela.
- Dywersyfikacja portfela z podziałem na państwa zawsze będzie istotna przy budowaniu długoterminowej strategii inwestycyjnej. Ten rok pokazał jednak, jakie jest ryzyko nadmiernej ekspozycji - wojna w Ukrainie, zaburzenia łańcucha dostaw oraz działania banków centralnych na świecie uczyniły pierwszą połowę 2022 r. najgorszą od ponad 50 lat dla zbilansowanych portfeli – przypomina Matthew Carter.
Nie myśl o Ameryce
Jednym z najpopularniejszych kierunków inwestycyjnych inwestorów, którzy poszerzają portfele o rynki zagraniczne są Stany Zjednoczone. Według specjalisty szwajcarskiego banku inwestycyjnego nie jest to teraz najlepszy wybór. Jego zdaniem amerykańskie akcje są po prostu za drogie, a niekorzystne dane doprowadzą do ich przeceny.
- Ucięliśmy dla rynku amerykańskiego prognozę średniego zysku na akcję w 2022 r. i 2023 r. do - odpowiednio - 225 i 215 USD. Uważamy, że konsens rynkowy dotyczący wyników za następne kwartały jest zbyt optymistyczny, o czym zresztą analitycy wkrótce się przekonają. Przewidujemy, że osłabienie rynku pracy i aktywności konsumenckiej w wyniku działań Fedu skłoni ich do zmiany prognoz na bardziej pesymistyczne - mówi Matthew Carter.

Faworytem strategów UBS jest londyński rynek akcji, który ucierpiał w tym roku wyjątkowo mocno w wyniku zawirowań politycznych. Mimo że ryzyko na tym froncie nadal się utrzymuje, nie brakuje również czynników pozytywnych. Ostatnie słabe dane z rynku pracy, wskazujące na spadek zatrudnienia dają szanse na luzowanie polityki pieniężnej Banku Anglii.
- Warto przyjrzeć się w szczególności rynkowi brytyjskiemu, który jest atrakcyjnie wyceniony w porównaniu do amerykańskiego. Akcje z londyńskiej giełdy notowane są z 35-procentowym dyskontem do przyszłych zysków, w porównaniu do przygotowanego przez nas koszyka globalnych akcji. Mimo że spółki na Wyspach narażone są na ryzyko polityczne i ekonomiczne, większość ich zysków pochodzi z zagranicy i wspiera je słabość funta – dodaje Matthew Carter.

