Trzymają się tylko mniejsze i średnie spółki

Sebastian Buczek, Prezes Zarządu Quercus TFI
opublikowano: 2011-02-21 08:47

Ostatni tydzień nie był najlepszy dla polskich inwestorów. Słabość naszej giełdy względem rynków zagranicznych była jeszcze bardziej dotkliwa niż wcześniej.

Szczególnie anemicznie zachowywały się kursy blue chips. Kursy niektórych z nich od szczytowych osiągnięć spadły już nawet o kilkanaście procent. Najsłabiej w ostatnich tygodniach/miesiącach prezentowały się Pekao S.A. i PZU oraz reprezentanci branży budowlanej – PBG i Polimex. Na drugim biegunie znalazły się z kolei niektóre mniejsze i średnie spółki. Przykładowo na piątkowej sesji roczne maksimum osiągnęły m.in. Bakalland, Groclin, Mieszko czy Optimus. W tym ostatnim przypadku możemy mówić chyba o jakiejś spekulacji – kapitalizacja rynkowa spółki wynosi już bowiem 700 mln zł.

Na rynkach rozwiniętych znakomita passa trwa nadal. Indeks S&P500 kontynuował zwyżki, przedłużając średnioterminową falę wzrostową do blisko 6 miesięcy! Również w Europie Zachodniej, na czele z Niemcami, giełdy prezentowały się nadspodziewanie dobrze. Przepływ środków z rynków wschodzących jest kontynuowany, a inwestorów w przekonaniu o słuszności takiej realokacji środków w ubiegłym tygodniu umocnił chiński bank centralny, podnosząc poziom rezerw obowiązkowych bankom. Nawet wzrost rentowności obligacji skarbowych w takich krajach, jak Portugalia, na razie nie powoduje zwiększenia awersji do ryzyka.

Spadek kursów naszych blue chips sprowadził ponownie część z nich do atrakcyjnych poziomów. Wprawdzie inwestorów zniechęca potencjalna podaż akcji ze strony Skarbu Państwa, ale przy ewentualnej kontynuacji wzrostów na rynkach rozwiniętych można oczekiwać pewnej poprawy notowań naszych największych spółek. Oczywiście, jeśli sytuacja w Nowym Jorku, Frankfurcie czy Londynie w końcu pogorszy się, a tak prędzej lub później pewnie stanie się, to i u nas o poprawę koniunktury będzie trudno. Cały czas warto obserwować rozwój wydarzeń w północnej Afryce.