Podatku od dochodów kapitałowych obawiają się, oprócz TFI, także towarzystwa ubezpieczeniowe. Ich zdaniem, takie rozwiązanie spowoduje spadek sprzedaży polis i przyniesie minimalne wpływy do budżetu.
Projekt opodatkowania dochodów kapitałowych spowodował spore zamieszanie w środowisku ubezpieczeniowym i był powodem zwołania specjalnego posiedzenia Polskiej Izby Ubezpieczeń.
— Naszym obowiązkiem jest wskazać, że propozycje rządowe są wadliwe od strony prawnej, wątpliwe pod względem społecznym, a wpływy z opodatkowania zysków kapitałowych z ubezpieczeń będą minimalne — twierdzi Jerzy Wysocki, prezes PIU.
Opodatkowanie zysków kapitałowych dotyczy ubezpieczeń na życie, a zwłaszcza z funduszem inwestycyjnym. Dotknąć może też kapitałowych polis na życie. W obu przypadkach część składki ubezpieczonego jest inwestowana i klient uzyskuje dochód kapitałowy.
W przypadku ubezpieczeń rentowych czy kapitałowych praktycznie niemożliwe jest oddzielenie części ochronnej i inwestycyjnej. W przypadku polis z funduszem też jest trudne. Ponadto prawie niemożliwe jest określenie kosztów uzyskania przychodu, a przez to naliczenie podatku.
Opodatkowanie dochodów kapitałowych uderzy w nierównym stopniu w różne grupy ubezpieczonych. Podatkiem nie będą objęte fundusze emerytalne i pracownicze programy emerytalne. Osoby prowadzące działalność gospodarczą lub pracownicy i właściciele małych i średnich firm nie mogą być objęci PPE i w ich przypadku de facto trzeciofilarowe ubezpieczenie na życie będzie opodatkowane. W rezultacie spadnie i tak nadal małe zainteresowanie ubezpieczeniami na życie.
— Spowoduje to skurczenie rynku, na czym stracą ubezpieczyciele i ubezpieczeni — twierdzi Grzegorz Liszka, dyrektor sprzedaży Vienna Life.
PIU chce przedstawić na sejmowej Komisji Finansów Publicznych zastrzeżenia do projektu. W związku jednak z tempem prac i determinacją rządu szanse na uwzględnienie tych uwag są niewielkie.