Tubądzin: tu będziemy nadal inwestować

Sieradzka fabryka ceramiki, jedyna taka w promieniu 1500 km, może podwoić moce. Zagraniczne przejęcia na razie firmy nie kuszą

Ładne płytki mogą zrobić z łazienki najładniejsze pomieszczenie w domu. Ba, mogą upiększyć cały świat. Wierzy w to Andrzej Wodzyński, współtwórca i właściciel Grupy Tubądzin, jednego z czołowych polskich producentów ceramiki.

LOKALNY PATRIOTA:
Zobacz więcej

LOKALNY PATRIOTA:

Andrzej Wodzyński, współtwórca i właściciel Grupy Tubądzin, mieszka w Sieradzu od 30 lat. Marzył o inwestycji w tym mieście. Właśnie otwiera zakład za 150 mln zł i już planuje rozbudowę. Marek Wiśniewski

— W Polsce uważamy, że Włosi „czują” ceramikę. To pół prawdy. Nasi architekci są genialni, mogą zmienić dom, salon, łazienkę czy całe miasto — podobnie jak np. w Barcelonie. Do tworzenia nowej rzeczywistości, nowego piękna, nowego designu, potrzebują narzędzi. To oni natchnęli nas, by rozpocząć produkcję płytek wielkowymiarowych, dotychczas nieprodukowanych w Polsce — wspomina Andrzej Wodzyński.

Duży format

Dlatego w lutym 2016 r. Grupa Tubądzin rozpoczęła budowę w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Obiecała, że najpóźniej do połowy 2019 r. zainwestuje 135 mln zł, a do końca 2017 r. zatrudni przynajmniej 107 osób. 290 dni od otrzymania pozwolenia na budowę, w listopadzie tego roku, uruchomiła w Sieradzu fabrykę za ponad 150 mln zł, w której zatrudnia ponad 150 osób. Moce nowego zakładu przekraczają 3 mln mkw. płytek rocznie. Wkrótce mogą zostać nawet podwojone.

— Decyzję dotyczącą rozwoju podejmiemy, gdy zobaczymy, jaki jest odbiór naszych produktów. W promieniu 1500 km od Sieradza nie ma fabryki z taką technologią, na świecie dysponuje nią kilka zakładów — podkreśla Andrzej Wodzyński.

Tubądzin kupił technologię od włoskiej firmy Sacmi, numeru jeden na świecie. Zamiast prasowania stosuje walcowanie. Nowa fabryka produkuje płytki o rozmiarach 30x60 cm do 120x240 cm, które można montować modularnie. Mają mniejszą grubość: od 6 do 14 mm, dzięki temu łatwiejszy jest montaż na wysokich budynkach. Możliwe jest zdobienie przez barwienie w masie, zdobienie szkliwami lub przy połączeniu obu metod. Wzrost mocy będzie oznaczał dalszą rekrutację.

— To nie będzie drugie 150 osób, ale będziemy jeszcze zatrudniać. Choć w Polsce mamy do czynienia z rynkiem pracownika, nie było kłopotu ze znalezieniem osób ani do budowy fabryki, ani do pracy w niej. Wieść o projekcie rozeszła się szybko i mamy ludzi z całej Polski, którzy pracę u nas traktują jak przygodę — mówi Andrzej Wodzyński.

Towar eksportowy

Liczy, że dzięki nowemu zakładowi wzrośnie eksport, który dziś stanowi 25 proc. sprzedaży firmy. Tubądzin wysyła towar do blisko 40 krajów, w tym tak egzotycznych, jak Nowa Zelandia czy Nigeria, krajów dawnego RWPG, ale także Włoch i Hiszpanii, które są kolebką ceramiki. — Po 8 miesiącach tego roku polskie firmy wyeksportowały towary za 174 mln EUR, o 9 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Najszybciej urósł eksport do Niemiec: o 15 proc., do 30 mln EUR — mówi Maksymilian Miros z Centrum Analiz Branżowych.

W ubiegłym roku przychody Tubądzina wyniosły około 350 mln zł, w tym będzie to ponad 380 mln zł. Daje to czwarte miejsce w Polsce, po Rovese z 1 mld zł przychodów, w tym 580 mln zł ze sprzedaży płytek, Grupie Paradyż z obrotami na poziomie 580 mln zł i Grupie Ceramika Końskie z 450 mln zł.

— Grupa Tubądzin była bodaj jedynym w Polsce producentem ceramiki, który w pełni wykorzystywał moce, a np. w Rovese jest to 75 proc. Wzrost przychodów Tubądzina był możliwy dzięki importowi — uważa Maksymilian Miros. Dzięki otwarciu nowej fabryki firma zrezygnuje z importu.

Biało-czerwoni

Tubądzin nie planuje dziś zagranicznych akwizycji. W 2008 r. spółka kupiła firmę Korzilius, niemieckiego producenta ze 160-letnią tradycją. — Zmodernizowaliśmy zakład, ale ostatecznie wygasiliśmy produkcję. Przejęliśmy markę i sprzedajemy pod nią m.in. w Niemczech. Jeden z tamtejszych dystrybutorów ubolewał, że choć design i jakość są świetne, to płytki mają jedną wadę: nie są produkowane w Niemczech. Ale nadal współpracujemy — twierdzi Andrzej Wodzyński. Przyznaje, że okazji do zagranicznych przejęć pojawia się teraz dużo.

— Mamy propozycje kupna włoskich czy hiszpańskich firm, ale wolimy patriotycznie inwestować w kraju — zaznacza Andrzej Wodzyński. Grupa Tubądzin zatrudnia dziś 1200 pracowników w zakładach w Sieradzu, Tubądzinie, Ozorkowie i Cedrowicach Parceli. Przez 20 lat istnienia zainwestowała ponad 500 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tubądzin: tu będziemy nadal inwestować