TV Silesia

Rafał Kerger
opublikowano: 2007-11-16 00:00

Deweloper, kanclerz własnej szkoły. Arkadiusz Hołda uruchamia nową telewizję.

sieciach kablowych, w internecie, wideostradzie i w telefonach komórkowych od 1 marca pokaże się więcej województwa śląskiego. W Katowicach rusza pierwsza w Polsce w pełni profesjonalna satelitarna telewizja regionalna — Telewizja Silesia (TVS). Odbiorcy? Prawie 5 mln mieszkańców województwa, w tym 800 tys. odbiorców trzech największych platform cyfrowych Cyfry+, Polsatu i n.

— Mamy takie same możliwości jak telewizja — dajmy na to — na Słowacji. Ze względu na liczbę mieszkańców projekt może się udać tylko na Śląsku — uśmiecha się Jarosław Hasiński.

Żeby szefować TVS, przeprowadził się na Śląsk z Poznania. Przez siedem lat kierował tam regionalnym oddziałem TVP.

Oprócz Hasińskiego TVS rozkręcają Sławomir Zieliński (dawny dyrektor TVP1) i właściciel Holdimeksu, Arkadiusz Hołda — pomysłodawca oraz inwestor, nade wszystko jednak znany śląski biznesmen.

— Na pomysł stworzenia telewizji regionalnej wpadłem jakieś trzy lata temu, będąc w kilku krajach starej Unii. Tam zobaczyłem, że wiele regionów ma swoje telewizje i że nie są to jakieś zaściankowe projekty — zapewnia Arkadiusz Hołda.

Budowanie i ryzyko

Luksusowy mercedes Arkadiusza Hołdy przed siedzibą Holdimeksu na Osiedlu Ptasim w Katowicach prezentuje się doskonale. Wśród szeregowców, domów wolno stojących i kameralnych budynków wielorodzinnych Hołda może czuć się jak w domu, bo do niego jeszcze przed kilku laty należała kilkunastohektarowa działka, na której się znajdujemy. Część zabudował, druga część czeka na pozwolenia. Osiedle Ptasie to jeden z najlepszych terenów na Śląsku na mieszkania, domy i nieuciążliwe kameralne biurowce. Cisza, spokój. Z jednej strony pięć minut do centrum Katowic, z drugiej — trzy do autostrady A4. Szeregowce po 120-130 mkw. kosztują tu nieraz blisko milion złotych. Hołda, w połowie lat 90., by kupić te tysiące metrów, zaryzykował — sprzedał wszystko, co miał i jeszcze mocno się zapożyczył.

— Płaciłem w starych złotych. Nie mogłem się doliczyć zer. Nie przespałem przez to kilka nocy. Ale zawsze lubiłem ryzykować. Nie ma biznesu bez ryzyka. W 1984 r. powołałem pierwszą prywatną spółkę z o.o. na Śląsku. Miała rejestr numer 12. Poprzednie jedenaście należało do państwowych kopalń czy hut. Potem zostałem pierwszym na Śląsku deweloperem. Teraz będę właścicielem regionalnej telewizji satelitarnej. Też pierwszej — wykłada zasady swego biznesu.

Arkadiusz Hołda zamierza na TVS przeznaczyć niespełna 20 mln zł. Ma już siedzibę, przy placu Grunwaldzkim 12, niemal w samym centrum Katowic, naprzeciwko niedawno wybudowanego Centrum Sztuki Filmowej. Robotnicy położyli tu 25 km kabli i światłowodów.

— 2 tys. mkw. Kompleksowe studio zajmie niemal całe drugie piętro. Kolorystycznie i logistycznie prawie identyczne z tym, jakie mają Wiadomości TVP. Uprzedzając wątpliwości, odpowiem, że my od nich nie ściągaliśmy. Oni od nas? Pytanie bardziej uprawnione — mówi Hołda.

Nim właściciel TVS zawiózł nas do przygotowywanej siedziby telewizji, zdążyliśmy zobaczyć jeszcze jedno jego biznesowe dziecko.

Magister inżynier architekt Arkadiusz Hołda jest kanclerzem, założycielem i właścicielem Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach, pierwszej w regionie, która prywatnie uczy inżynierów na kierunku architektura i urbanistyka. Szkoła hula. Studentów mnóstwo. Po czterech latach, co zaznaczył Hołda, uczelnia na tyle się rozwinęła, że trzeba było zwiększyć bazę lokalową i można powoli zacząć liczyć zyski.

Gabinety i program

Przy placu Grunwaldzkim pierwszy z brzegu gabinet przypadnie dyrektorowi stacji Jarosławowi Hasińskiemu. Nieco dalej, w głębi, bliżej newsroomu zakotwiczy się Sławomir Zieliński, dyrektor programowy. Będzie miał prysznic i zaplecze sypialne w postaci kanapy, w razie gdyby chciał zostać na noc.

Kiedy pytam o program TVS i sprawy techniczne, Hołda szybko oddaje głos swoim menedżerom.

— Ja znam się na zarządzaniu. Zapewniam. Po to miesiącami szukałem najlepszych specjalistów, żeby się teraz nimi chwalić — puszcza oko.

Konkurencja na rynku telewizyjnym Śląska jest duża. Telewizje nadają sporo materiałów o regionie i czasami muszą nawet okrajać udział tutejszych tematów, by nie zdominowały one programu. TVS musi się jakoś wyróżnić na tle innych.

— Aby nas oglądano, musimy pokazywać to, czego gdzie indziej widzowie nie zobaczą. Albo robić coś lepiej. Planujemy co najmniej trzy duże dzienniki i kilkanaście krótkich programów informacyjnych oraz serwisy sportowe. Wszystko o sprawach ważnych z punktu widzenia życia w regionie. Będziemy mieli korespondentów w każdym mieście aglomeracji — zaczyna Sławomir Zieliński.

Życie miejskie, jakość tego życia, komunikacja, bezpieczeństwo, ekologia, sprawy społeczne, pragmatyzm życia, polityka na końcu — to zasady, którymi ma się kierować TVS.

— Ponadto będzie u nas to, co każda telewizja musi mieć i ma. Czyli magazyny prawne, poradnicze, naukowe, ekonomiczne, medyczne, kulinarne, muzyczne, hobbystyczne, moda — ale osadzone w śląskich realiach. Na naszej antenie bardzo ważne miejsce zajmie tutejsza tradycja, gwara śląska, piosenki, obyczaje i twórczość. Poważnie myślimy nawet o serialu tasiemcu, którego akcja rozgrywa się na Śląsku — opowiada Zieliński.

Dodaje, że wiadomości z Warszawy pojawią się wtedy, gdy coś się tam „zadzieje”, a dotyczyć będzie regionu.

— Na pewno ze złożonych obietnic rozliczymy tutejszych posłów i senatorów czy prezydentów miast. Naturalną konsekwencją wielu serwisów stanie się publicystyka. Mam też nadzieję, że uda nam się otrzymać dostęp do kroniki filmowej, bo zawiera ona ogrom materiałów z województwa — zapewnia były szef TVP1, którego Arkadiusz Hołda długo namawiał na przeprowadzkę do Katowic.

Za rządów Prawa i Sprawiedliwości Zieliński był szeregowym redaktorem w TVP.

— Zastanawiałem się po prostu, czy to chwyci. Bo żadnych wyzwań, po organizacji festiwalu w Opolu, już się nie boję. Logistycznie moją pracę w Katowicach też nie było trudno zorganizować. Prezes załatwił mieszkanie, jeden samochód mam w Warszawie, drugi tu. A z Warszawy to tylko trzy godziny pociągiem — opowiada Zieliński.

Kontakty z gwiazdami

Kontakty Sławomira Zielińskiego mają również zapewnić TVS doświadczonych dziennikarzy, którzy staną się gwiazdami stacji. Z katowickiej TVP nie zamierzają wyciągać ludzi. Twierdzą, że stać ich na lepszych.

— Chcemy stworzyć kilkuosobowe zespoły pod skrzydłami doświadczonych dziennikarzy, żeby młodzi mogli się wykształcić przy starszych i byśmy mieli z nich pożytek — mówi enigmatycznie Zieliński.

Tak naprawdę ani on, ani Hasiński, ani Hołda nie chcą zdradzać, z kim rozmawiają, a kto jest za drogi.

— Lis, Kamel czy Urbański kiedyś byli drodzy, dziś są tańsi — żartują.

W ich towarzystwie spotkałem jednak Marka Czyża, byłego prowadzącego główne wydanie Wiadomości, który w sierpniu został odsunięty od prowadzenia programów na ogólnopolskiej antenie TVP3 i od tego czasu jest reporterem w ośrodku TVP w Katowicach. Przed laty Czyż podążył do Warszawy razem z Kamilem Durczokiem, jako drugie cudowne dziecko z Katowic. TVS celuje więc pewnie w ten kaliber, choć Zieliński zarzeka się, że z Czyżem spotkali się jedynie kumplowsko.

TVS zamierza iść w totalny przekaz, nie przez naziemne częstotliwości.

— Od pierwszego momentu wejdziemy na cały świat zarówno w satelitę, w internet jak i w telefonię komórkową — mówi Jarosław Hasiński.

Program zostanie wsparty nowoczesną technologią. Innowacyjność przedsięwzięcia obejmie wszystkie procesy związane z akwizycją, produkcją, postprodukcją i emisją cyfrowego sygnału telewizyjnego. Jednym ze strategicznych elementów mających odróżnić TVS od wielu innych stacji będzie emisja plików AV bezpośrednio z serwera. Ślązacy od początku zamierzają realizować cyfrowy przekaz oparty na standardzie DVB — Digital Video Broadcasting, dostosowanym do formatu full HD.

— Nie zamierzamy robić telewizji kasetowej, że dostajemy koncesję, wkładamy kasetę i idzie. Chcemy robić w pełni profesjonalny kanał. Na początek planujemy 12 godzin emisji dziennie. Systematycznie będziemy poszerzać ramówkę. Utworzymy też własny portal regionalny. Dzięki innowacyjnemu podejściu do sprawy staniemy się też poszukiwanym producentem na rynku. Na Śląsku jest zresztą do tego zaplecze naukowe. W Katowicach istnieje przecież uniwersytecki wydział radia i telewizji — mówi Jarosław Hasiński.

Powstanie Telewizji Silesia budzi w województwie śląskim spore emocje. Szczególnie w tak zwanym środowisku. Zwykli Ślązacy mieli ostatnio inne sprawy na głowie. Jednoczenie aglomeracji na kształt Zagłębia Ruhry, EURO 2012 nie dla Stadionu Śląskiego, wybory.

Jedni twierdzą, że TVS stanie się lewicową tubą na Górnym Śląsku. Inni jej kibicują, bo wiedzą, że Hołda potrafi współpracować zarówno z lewicą, jak i z Kościołem (na kilku hektarach pomaga w Lędzinach budować społeczne osiedle dla wielodzietnych rodzin zastępczych — projekt „Wioska serca” znanego śląskiego księdza Jana Grzesicy).

Wiele wskazuje na to, że TVS nie będzie niczyją tubą. Arkadiusz Hołda uważa, że nie jest ważne, jak ktoś się nazywa i z kim sympatyzuje, czy też nie sympatyzuje. Ważne, żeby znał się na rzeczy. Ponieważ Telewizja Polska odstawiła ostatnio na boczny tor sporo mniejszych czy większych twarzy, on na tym może skorzystać. n