Akcjom TVN sprzyja wiele: słabość Agory, zainteresowanie regionem ze strony inwestorów, rezygnacja Polsatu z wejścia na giełdę, wycena obligacji i kurs złotego. Najważniejszym czynnikiem napędzającym cenę grupy pozostaje jednak sukces ludzi tworzących telewizję, która z roku na rok wzmacnia swą pozycję rynkową.
Ubiegły rok przyniósł dalsze sukcesy spółce, która czwarty raz z rzędu zwiększyła zysk netto. Jej przychody wzrosły o 20 proc., a marża EBITDA — także dzięki dobrej kontroli kosztów — z 29,5 do ponad 34 proc. W tym roku raczej nie wypadnie gorzej, bo rynek reklamy telewizyjnej powinien rosnąć w dwucyfrowym tempie, a TVN tradycyjnie powinien rozwijać się szybciej. To efekt sukcesów grupy w przyciąganiu widza, i to w porach najbardziej atrakcyjnych dla reklamodawców. Sztandarowa stacja TVN w I kwartale po raz pierwszy pokonała Polsat pod względem oglądalności całodobowej. Rośnie popularność TVN24, która rekompensuje spadek zainteresowania TVN Siedem. Grupa powinna w tym roku nadal zwiększyć udział w rynku reklamy telewizyjnej, który w 2005 r. wyniósł 26 proc. Może być to nawet wzrost skokowy, jeśli potwierdzą się spekulacje o ograniczeniu roli telewizji publicznej na rynku reklamowym.
TVN ma dobre wyniki nie tylko dzięki własnej działalności, ale też ze względu na sprzyjające warunki ekonomiczne. Nie dość, że rynek reklamy telewizyjnej ma dobry okres, to jeszcze kurs złotego przez ostatnie lata systematycznie się wzmacniał. To zmniejszało wartość zadłużenia grupy, liczonego w polskiej walucie. Zadłużenie długoterminowe na koniec grudnia wynosiło 843,5 mln zł wobec 1,03 mld zł dwa lata wcześniej. To nie tylko zmniejsza koszty obsługi długu (w 2005 r. wyniosły 95 mln zł), ale wpływa na zyski księgowe. Gdyby euro i dolar w 2005 r. wzmocniły się o 5 proc., zysk brutto TVN byłby o 15 mln zł niższy. To i tak niewiele w porównaniu z poprzednimi latami, bo spółka od roku stosuje hedging.
Sytuacja na rynku walutowym sugeruje, że w tym roku wpływ działalności finansowej na wyniki telewizji będzie mniej korzystny, bo złoty w końcu traci. Trudno liczyć też na zaksięgowane w ubiegłym roku aż 50 mln zł zysku z aktualizacji wyceny opcji wbudowanej w obligacje TVN. Od po- czątku 2006 r. kurs tego niepłynnego papieru nieznacznie spadł. Pozostaje nienaturalnie wysoki, a jego moc- niejszy spadek pociągnąłby za sobą znaczne straty TVN. Oczywiście, na papierze.
O powtórkę wyniku netto z 2005 r. będzie bardzo trudno także dlatego, że międzynarodowe standardy rachunkowości wymuszają na spółkach z planami motywacyjnymi ich ujmowanie w rachunku wyników. TVN szacuje, że tylko w tym roku obciąży to wynik grupy 43,6 mln zł. Dla rynku dużo ważniejszy jest jednak wynik operacyjny telewizji, a ten powinien nadal rosnąć. Jeśli grupa utrzyma marże, a przychody wzrosną zgodnie z oczekiwaniami, nawet 1,5 proc. „haraczu” z przychodów reklamowych na Instytut Sztuki Filmowej (ponad 10 mln zł rocznie) może nie przeszkodzić w wypracowaniu 300 mln zł zysku operacyjnego.
Grupa i tak będzie wówczas wyceniana przy wskaźniku EV/EBITDA (wartość przedsiębiorstwa do zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację) równym około 20. To bardzo dużo, ale wielkość ta uwzględnia możliwości naszego rynku. Nie bez znaczenia jest też słabość Agory wynikająca z działań konkurencyjnych koncernów. Powoduje ona ciągłe przerzucanie pieniędzy „medialnych” inwestorów do TVN.
Znikło (chwilowo?) zagrożenie związane z wejściem na giełdę Polsatu. TVN, należący do ulubieńców zachodniego kapitału, ma w zasadzie jednego konkurenta na giełdach regionu (Central European Media Enterprises), a zachodnie koncerny wcześniej czy później na pewno zainteresują się przejęciami w tej części Europy. Podkreśla to ostatni raport agencji ratingowej Fitch. Wszystko to sprawia, że atak kursu TVN na 100 zł wydaje się tylko kwestią czasu.