TVP rzuca rękawicę TVN

Magdalena Wierzchowska
18-01-2011, 00:00

Telewizja Polska wchodzi w bezpośrednie starcie z prywatnymi stacjami. Bo żeby mieć misję, potrzeba więcej komercji.

Dwójka będzie lekka i rozrywkowa, TVP Info jak TVN 24, a Jedynka narodowa

Telewizja Polska wchodzi w bezpośrednie starcie z prywatnymi stacjami. Bo żeby mieć misję, potrzeba więcej komercji.

Telewizja Polska (TVP) wykonała w ubiegłym roku mocny skręt w stronę telewizji komercyjnej, by wyjść na plus z ponad 200-milionowej straty w 2009 r. Spodobało jej się to.

— Telewizja publiczna musiała przez moment zacząć funkcjonować jak czysto komercyjny nadawca, by uratować się przed zapaścią. Chcemy nadal czerpać z rozwoju działalności reklamowej przypisanej do tej pory stacjom komercyjnym, by zapewnić sobie silną pozycję na rynku — mówi Paweł Paluch, członek zarządu TVP.

Obiecuje, że dodatkowo uzyskane wpływy będzie przeznaczać na misję.

— Będzie więcej filmów dokumentalnych i fabularnych, teatrów telewizji i programów dla dzieci — mówi Paweł Paluch.

Przykłady? TVP chce produkować kilkanaście filmów kinowych czy emitować co miesiąc premierę Teatru Telewizji.

— Chcemy kontynuować tworzenie ramówek proprzychodowych, gdzie będziemy kładli nacisk, by najdroższe programy pozwoliły nam uzyskać jak największe przychody. To oznacza, że na przykład "Ranczo" dzięki umieszczeniu na antenie o godz. 20 w niedzielę pozwoli wypracować największy zysk i w ten sposób będzie zarabiać na program misyjny — mówi Paweł Paluch.

Teatr Telewizji wciąż będzie emitowany więc w porze najlepszej dla ludzi cierpiących na bezsenność, a część tzw. programów misyjnych będzie lokowana w kanałach tematycznych.

— Programy misyjne nie mogą obniżać udziałów anteny w czasie najwyższej oglądalności — mówi członek zarządu TVP.

Uderzenie w TVN

TVP chce uruchomić pod koniec pierwszego kwartału TVP Dokument. Myśli też o TVP Nostalgia (z archiwaliami), o kanale dla kobiet, dla dzieci, filmowym i muzycznym.

Wizja Pawła Palucha zakłada też przeprofilowanie poszczególnych anten telewizji.

— TVP2 ma być lekka, konkurować bezpośrednio z TVN. Jedynka stanie się anteną narodową, z największymi wydarzeniami z Polski i świata, z dobrymi filmami — mówi Paweł Paluch.

TVP2 aspiruje do tej samej grupy docelowej co TVN.

— Rezygnujemy z programów kreujących wizerunek rozrywki nie do końca widowiskowej czy produkcji bez większego rozmachu. Stawiamy na takie programy, jak: "Bitwa na głosy", nowy show z gwiazdami, kilka nowych seriali: "Instynkt", "Rodzinka.pl", "1920. Wojna i miłość", "Chichot losu"; bo bez kompleksów należy mierzyć się z konkurencją na nowości — mówi Paweł Paluch.

— Należy zdecydowanie zdynamizować ramówkę poprzez umieszczenie wielu krótkich form programowych i wykorzystywać potencjał ogromnej sieci korespondentów. Nadanie mu profilu informacyjno-publicystycznego powinno umożliwić mu konkurowanie na równych prawach z TVN24 — mówi Paweł Paluch.

Pora na internet

TVP, która jako jedyna duża stacja telewizyjna nie wchodzi mocno w internet, nowe technologie i nie ma platformy satelitarnej, myśli o nadrobieniu zaległości.

— Szerokopasmowy internet jest przyszłością. Być może TVP zdecyduje się wejść w ten obszar jako nadawca. Powinniśmy wykorzystać nasz kontent, nadając w internecie programy w czasie rzeczywistym docelowo w jakości HD — mówi Paweł Paluch.

Publiczny nadawca chce też zdobywać pieniądze tam, gdzie do tej pory go nie było.

— Nowe programy już w trakcie tworzenia powinny zakładać rozszerzenie pól eksploatacji. Przykładowa "Bitwa na głosy" może przeprowadzać casting do programu na forum internetowym, może zaistnieć w formie gry multimedialnej, możemy robić eventy z uczestnikami, turę letnią po miastach z komercyjnym partnerem, konkursy na komórkę, czy też wydać ten program z wydawnictwem muzycznym z rozszerzonym kontentem — mówi Paweł Paluch.

Koniec problemów z płynnością

TVP zakłada mały zysk i 5-7-procentowy wzrost przychodów reklamowych. Rezygnuje ze zwolnień grupowych.

Rada nadzorcza Telewizji Polskiej ma się dziś zająć planami na ten rok. Część z nich udało nam się poznać wcześniej.

— W ubiegłym roku przychody z reklam i sponsoringu wyniosły 1,2 mld zł. Chcemy, by wzrosły one w tym roku zgodnie z rynkiem, czyli o 5-7 proc. Ubiegłoroczny zysk wyniósł kilkadziesiąt milionów złotych i w 2011 r. na pewno będzie wyższy — mówi Paweł Paluch, członek zarządu TVP.

A inwestycje? TVP czeka cyfryzacja. Wcześniej była mowa, że w tak kluczowym momencie roczne wydatki muszą wynieść minimum 150 mln zł.

— Będzie to kwota rzędu kilkudziesięciu milionów złotych — mówi członek zarządu TVP.

A co z płynnością finansową? Marian Kubalica, dyrektor biura zarządu TVP, mówił "PB" niedawno, że publiczny nadawca będzie mógł myśleć o stabilizacji finansowej dopiero w połowie 2011 r.

— Nie ma zagrożenia braku płynności — zapewnia Paweł Paluch.

W takiej sytuacji TVP, najmniej efektywny nadawca na rynku, zatrudniający ponad 4 tys. osób, może sobie pozwolić na rezygnację z planowanych zwolnień.

— Uważam, że lepszym rozwiązaniem jest program dobrowolnych odejść, które zredukują zatrudnienie o kilka procent — mówi Paweł Paluch.

Okiem eksperta

Trzeba znaleźć złoty środek

Tadeusz Kowalski, dyrektor Filmoteki Narodowej, kandydat do rady nadzorczej TVP

Jeżeli misję mamy rozumieć jako efektywność i sprawność zarządzania — to pójście w tym kierunku jest w porządku. Natomiast traktowanie komercji jako wytycznej programowej jest kompletnym nieporozumieniem. Społeczeństwo poprzez abonament nie składa się na nadawcę komercyjnego, ale na nadawcę, który realizuje cele społeczne. Telewizja publiczna nie jest po to, by wyłącznie zarabiać pieniądze, ale by wyraźnie się odróżniała programem od stacji komercyjnych. Efektywność powinna oznaczać nastawienie się na bardziej racjonalne działanie, odejście od przerostów kadrowych i przyspieszenie podejmowania decyzji.

Wszystko zależy od jakości

Sobiesław Pająk, analityk Domu Maklerskiego IDMSA

To nie pierwsze odważne deklaracje Telewizji Polskiej, ale najczęściej kończyło się na deklaracjach. Ewentualne odebranie części rynku reklamy nadawcom komercyjnym i sukces wejścia na rynek internetowy zależą tak naprawdę od jakości programu TVP. Oglądalność TVP1 i TVP2, zwłaszcza w atrakcyjnych dla reklamodawców porach dnia, może się przełożyć na wzrost przychodów reklamowych. W ubiegłym roku było to widać tylko jesienią, w peak-time (zwłaszcza w TVP2). Dystrybucja online też jest zależna od jakości programu. TVP może próbować tę sferę zmonetyzować, ale to wymaga czasu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / TVP rzuca rękawicę TVN