Na piątek w kalendarzu danych makroekonomicznych zaplanowano ważne publikacje z Chin i USA, ale niespodziewanie w centrum uwagi znalazła się Japonia, w którą uderzyła najpotężniejsza klęska żywiołowa w historii. W czwartek jedynym aktywem, które nie traciło mocno na wartości był amerykański dolar i długoterminowe obligacje USA, w piątek jen. Kiedy na warszawskiej giełdzie notowania dobiegały końca, za oceanem indeksy z Wall Street próbowały powrócić powyżej czwartkowych poziomów zamknięcia. Dane o sprzedaży detalicznej w USA zgodnie z prognozami wykazały, że konsumenci w dalszym ciągu nie żałują grosza na zakupy, ale z drugiej strony mocno rozczarował indeks Uniwersytetu Michigan, który spadł 77,5 do 68,2 pkt.
WIG20 spadł dziś o 0,4 proc., WIG o 0,5 proc. i podobnie jak dzień wcześniej,
po porównaniu z zagranicznymi parkietami, można było uznać to za oznakę siły
polskiego rynku. Co innego jednak widzieliśmy na rynku walutowym, gdzie kurs
dolara utrzymywał się w okolicy 2,90 PLN, euro przebiło barierę 4 PLN, a za
franka płacono ponad 3,12 PLN.
Po południu wśród najmocniej taniejących
surowców znalazła się ropa naftowa. Po godz. 17. cena baryłki oscylowała wokół
100 USD, czyli była o prawie 2 proc. niższa niż dzień wcześniej. Silniejszy
dolar już w czwartek siał spustoszenie na bardziej egzotycznych rynkach, ale nie
zanosi się, aby była to jedynie kilkugodzinna korekta - w piątek o kolejne 3
proc. potaniał ryż, a ceny owsa, pszenicy, kukurydzy czy kakao spadały o ok. 2
proc. W ujęciu tygodniowym miedź potaniała o ponad 7 proc., ropa naftowa o 4
proc., a spadkowym rekordzistą została pszenica, za którą płacono w piątek o 12
proc. mniej niż tydzień temu.
Łukasz Wróbel, Noble Securities