Twój pracownik może być hakerem
Ataki na polskie serwery należą do rzadkości
BEZ OCENY: Nie chciałbym się wypowiadać na temat umiejętności polskich hakerów. Nie chcę oceniać, którzy są lepsi nasi czy obcy. Zresztą być może te sporadycznie dokonywane z zagranicy ataki na krajowe serwery przeprowadzają Polacy — spekuluje Marcin Gromisz, konsultant w BIZNET Poland. fot. Małgorzata Pstrągowska
Na Zachodzie około 80 proc. włamań do systemów informatycznych firm dokonują zatrudniani w nich ludzie. W Polsce jest podobnie. Nasi hakerzy nie są jednak tak groźni jak ci z zagranicy. Dotychczas ich najbardziej spektakularne akcje polegały na podmianie stron serwisowych, m.in. TP SA.
Ataki hakerów na serwery firm wyposażonych w systemy informatyczne mają najczęściej charakter wewnętrzny. Jak informuje Marcin Madej, inżynier systemowy Novell Polska, praktycznie wszystkie badania przeprowadzane na Zachodzie wykazują, że około 80 proc. włamań do sieci wewnętrznych firm dokonywanych jest przez pracowników.
— Przypuszczam, że w Polsce może być bardzo podobnie. Nasi informatycy są jednymi z najbardziej poszukiwanych specjalistów z tej branży na świecie. Dlatego bardzo możliwe, że procent włamań wewnętrznych może być w naszym kraju jeszcze wyższy - dorzuca.
Punkty newralgiczne
Według Marcina Gromisza, konsultanta w BIZNET Poland, najbardziej zagrożone atakami hakerów są duże aglomeracje miejskie. Jego zdaniem, występuje tu proste przełożenie, tam funkcjonuje najwięcej podmiotów gospodarczych.
— Najbardziej narażone na włamania są serwery o wypromowanych nazwach domenowych, należące do firm, które mają mocną pozycję na rynku — dodaje.
— Należy tu dodać, że najbardziej podatne na tego typu ataki są serwery linuxowe, unixowe i oczywiście oparte na systemie Windows NT — uzupełnia Marcin Madej.
Z kraju i ze świata
Do rzadkości należą w naszym kraju ataki hakerów z zagranicy, ale to one właśnie są najgroźniejsze. Polskie podmioty nie muszą jednak na razie czuć się przez nich zagrożone. Zewnętrzni nieproszeni goście naszych serwerów traktują bowiem Polskę jako swoistą bazę wypadową.
— Ostatnio w sieciach warszawskich miały miejsce dwa takie incydenty. Jednym z nich było zewnętrzne włamanie do maszyn polskich, z których z kolei nastąpiło wejście na serwery malezyjskie. Sam atak nastąpił w Londynie - relacjonuje Marcin Gromisz.
Marcin Madej twierdzi, że jeżeli chodzi o włamania zewnętrzne w naszym kraju, to raczej nie doszło jeszcze do jakichś spektakularnych akcji w wykonaniu hakerów.
— Pamiętam, że kiedyś wyrzucono z uczelni jednego ze studentów Uniwersytetu Warszawskiego, który włamał się do NASA. Ale najbardziej popularni hakerzy w Polsce to nasze kochane Gumisie, które przeprowadzają raczej niegroźne akcje, podmieniając np. strony serwisowe TP SA — wyjaśnia.