Twórcza dekonstrukcja

Agnieszka Janas
opublikowano: 2010-11-26 00:00

Piotr Drzał — to nazwisko warto zapamiętać. Obdarzony wyobraźnią projektant czerpie inspirację między innymi z brzydoty. A to w modzie niezwykłe.

Zwycięzca drugiej edycji konkursu Fashion Designer Awards to młody gdański artysta. Już znany. Wielbicielki jego talentu rozpoznają Piotra Drzała nawet… w kawiarni.

None
None

— Słuchałam, jak Piotr opowiada o życiu i pracy. Dlatego postanowiłam się wtrącić. Czarna sukienka od niego, którą kupiłam na Fashion’er w 2009 roku, imprezie towarzyszącej Open’er Festiwal w Gdyni, jest najlepszą rzeczą w mojej szafie! — emocjonuje się Katarzyna Januszewska-Baran z agencji eventowej Czysta Anarchia.

Sukienka jest wygodna, miękka i oryginalna — na plecach wszyto klapy marynarki. To kameleon — od dodatków zależy, czy będzie ubraniem codziennym, czy klubowym.

— Projektuję stroje awangardowe. Ich cechą charakterystyczną jest dekonstrukcja. Lubię się bawić poszczególnymi elementami i już na etapie przygotowywania szablonów przełamywać standardy — potwierdza Piotr Drzał.

Dodaje, że to jednak streetwear, czyli propozycje dla rolkarzy, grafficiarzy, ulicznych tancerzy itp., a nie wielkomiejska elegancja. Aby to zobrazować, zakłada pikowaną kurtkę z inspirowanej jajkiem kolekcji, którą pokazał w 2007 r. na konkursie Off Fashion w Kielcach. Okrycie łączy sportową praktyczność i futurystyczne wzornictwo. Projektant wygląda w nim, jakby się schował w skorupce (ubranie mocno zaokrągla kształty). Wrażenie potęguje kaptur założony na głowę. Od razu widać, dlaczego Drzał odniósł na Fashion’erze artystyczny i finansowy sukces — kurtka wygląda jak wyjęta z teledysku do muzyki hiphopowej.

 

 

Chrześniak fryzjerki

Młody projektant pochodzi z Głogowa Małopolskiego koło Rzeszowa. Matka chrzestna Piotra prowadziła tam zakład fryzjerski. Od dzieciństwa chłopiec przesiadywał w salonie, przyglądał się pracy fryzjerów i marzył, by w przyszłości strzyc, farbować i czesać włosy. Gdy podrósł, próbował sił na głowach członków rodziny i znajomych. Ale oprócz eksperymentów fryzjerskich bardzo też lubił rysować. Utalentowany nastolatek zdał więc do liceum plastycznego w Rzeszowie. Wtedy zainteresował się modą i zaczął rysować ubrania.

— Aby realizować swoje projekty, musiałem poznać zasady kroju i szycia. Na szczęście moja babcia była wykwalifikowaną krawcową. Nauczyła mnie podstaw warsztatu, które później zacząłem modyfikować. Już wtedy próbowałem uszyć ubranie o nietypowej formie lub konstrukcji. Babcia radziła, bym nie utrudniał sobie życia. Ale to właśnie wtedy powstawały najlepsze rzeczy — wspomina Piotr Drzał.

Po maturze dostał się do Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi na Wydział Tkaniny i Ubioru. Już w czasie studiów startował w konkursach dla młodych projektantów.

— Chciałem spróbować sił, samodzielności i dyscypliny, a przede wszystkim poczuć adrenalinę, która w takich momentach bardzo nakręca — twierdzi projektant.

Pierwsze starcie z modą: 2006 rok i od razu finał konkursu Moda Folk. Zachęcony sukcesem wystartował w następnym konkursie — Jeans Design. Przełomowy okazał się udział w słynnym Off Fashion. Jego inspirowana jajkiem kolekcja zajęła II miejsce. Została również przedstawiona jako praca dyplomowa. Była tak dobra, że otworzyła mu drzwi do międzynarodowego konkursu Baltic Fashion Awards w Berlinie. Polak odniósł w nim sukces, wchodząc do finału.

Studia ukończył z wyróżnieniem w 2009 r. Rok później wziął udział w łódzkim konkursie Złota Nitka. Swoje prace prezentował m.in. także na wielu pokazach zbiorowych. Odnosi sukcesy, bo lubi eksperymenty, wyzwania. Bawi się formą i konstrukcją. Inspiracji szuka w otoczeniu: stylu ulicy, architekturze, ludziach, wzornictwie. Bliska jest mu także brzydota i industrializm miejsc. Starannie dobiera tkaniny — każda musi go czymś urzec, wszystko jedno, czy to jedwab, czy poliester.

 

 

Przygoda w Bejrucie

Największym osiągnięciem Piotra Drzała jest zwycięstwo w II edycji ogólnopolskiego konkursu Fashion Designer Awards w 2010 r. Jedną z głównych nagród była praktyka w domu mody kreatora Georgesa Hobeiki w Bejrucie.

— Bardzo ważna nagroda. Wspaniale było poznawać miasto na własną rękę. Styl życia tak odmienny od europejskiego. Liban jest krajem muzułmańskim, ale ze względu na silne wpływy chrześcijan koptyjskich panuje w nim duch tolerancji i szczerego zainteresowania innymi ludźmi. Wiem, że inspiracje tym wyjazdem pojawią się w mojej najnowszej kolekcji. Takie przeżycia zawsze poszerzają horyzonty — podkreśla projektant.

Opowiada, że po osiem godzin dziennie pracował z projektantami i wybitnymi rzemieślnikami (krawcami, hafciarzami). Nie ograniczały go fundusze — miał do dyspozycji najlepsze tkaniny i dodatki, mógł też prosić hafciarki o wykonanie zaprojektowanego przez siebie kunsztownego wzoru. Słuchał o koncepcji haute couture Hobeiki, ale także przedstawiał słynnemu kreatorowi własną wizję mody. Czasem bronił swego zdania i tłumaczył, dlaczego różni się od poglądów otoczenia mistrza. Georges Hobeika potrafił dopingować do pracy i chwalić.

— Kiedy słyszałem z jego ust dobre opinie o moich projektach, czułem, że warto było zarywać noce, by je zrealizować — podkreśla Piotr Drzał.

Po powrocie do Polski zajął się autorską kolekcją na pokaz finałowy III edycji Fashion Designer Awards.

— Chcę pójść krok dalej, rozwijać się, podejmować nowe wyzwania. Konkurs bardzo mi pomógł. Pewien etap mojej pracy został nagrodzony, ale na tym nie koniec — deklaruje.

Możesz zainteresować się również: