Estonia znowu staje się prymusem europejskich rynków wschodzących. Jak podał urząd statystyczny w Tallinie, produkcja przemysłowa w Estonii rośnie w tempie 11,6 proc. rocznie – najszybciej w Unii Europejskiej. Przyspiesza też konsumpcja i handel zagraniczny. Tempo, w jakim gospodarka wygrzebuje się z potężnej recesji zaskakuje ekonomistów.

- Estonia weszła już na drogę ożywienia gospodarczego. To był ciężki kryzys, ale mamy go już za sobą – mówi Sofia Krist, dyrektor zarządzająca Parex Banku.
Bałtycki tygrys był jednym z najmocniej dotkniętych ostatnim kryzysem krajów na świecie. Gospodarka w 2009 r. skurczyła się o ponad 14 proc. Bezrobocie sięga 16 proc., czyli bez pracy jest trzykrotnie więcej osób niż średnio 2008 r. A mimo tak dramatycznych okoliczności estoński rząd zdołał utrzymać w ryzach finanse publiczne i zbić szalejącą inflację (przed kryzysem wynosiła ponad 10 proc.). Estonia ma dzisiaj najniższy dług publiczny w Unii Europejskiej (7 proc. PKB) i w dodatku rośnie prawie najwolniej ( deficyt wynosi 1,7 proc. PKB – mniej ma tylko Luksemburg i Szwecja). Dzięki temu od 1 stycznia 2011 r. Estonia będzie 17. krajem Eurolandu. Polska dojdzie w to miejsce najwcześniej za cztery lata.
- Wierzymy, że euro może skutecznie pchnąć gospodarkę naprzód i pomóc w zdobyciu przewagi konkurencyjnej w regionie. Zwłaszcza, że sztywny kurs mamy od wielu lat – mówi Mart Laar, były premier Estonii (czytaj wywiad obok).
Rząd Estonii był zdeterminowany do przyjęcia euro i nawet w czasie kryzysu zdecydował się na niepopularne reformy, m.in. cięcie płac w budżetówce.
- Dochodzenie do euro było dobrym przewodnikiem w kryzysie. To będzie teraz procentować – zaznacza Sofia Krist.
Dzisiaj jedno euro kosztuje 15,65 koron. I taki najprawdopodobniej będzie kurs ostatecznej wymiany.
- Dla Estonii i jej producentów to dobry poziom, gwarantujący konkurencyjność na globalnym rynku. Dlatego handel zagraniczny powinien być motorem wzrostu – twierdzi Violette Klyviene, ekonomistka Danske Markets.
Rządowa strategia zakłada, że w 2022 r. Estonia pod względem zamożności społeczeństwa (mierzonej przez PKB per capita) będzie piątym krajem UE. Obecnie wskaźnik ten jest o prawie 40 proc. niższy od średniej unijnej.
- Cel został określony jeszcze przed kryzysem i będzie trudno go osiągnąć. Ale z pewnością konwergencja będzie postępowała szybko – przekonuje Violette Klyviene.