Tygrys już ostrzy sobie pazury

JKW
opublikowano: 2010-05-25 10:37

Estońska gospodarka po recesji wraca na pozycję regionalnego lidera. Kiedyś pierwsza wychodziła ze strefy rublowej. Teraz jest na czele wyścigu do strefy euro.

Estonia znowu staje się prymusem europejskich rynków wschodzących. Jak podał urząd statystyczny w Tallinie, produkcja przemysłowa w Estonii rośnie w tempie 11,6 proc. rocznie – najszybciej w Unii Europejskiej. Przyspiesza też konsumpcja i handel zagraniczny. Tempo, w jakim gospodarka wygrzebuje się z potężnej recesji zaskakuje ekonomistów.

None
None

- Estonia weszła już na drogę ożywienia gospodarczego. To był ciężki kryzys, ale mamy go już za sobą – mówi Sofia Krist, dyrektor zarządzająca Parex Banku.

Bałtycki tygrys był jednym z najmocniej dotkniętych ostatnim kryzysem krajów na świecie. Gospodarka w 2009 r. skurczyła się o ponad 14 proc. Bezrobocie sięga 16 proc., czyli bez pracy jest trzykrotnie więcej osób niż średnio 2008 r. A mimo tak dramatycznych okoliczności estoński rząd zdołał utrzymać w ryzach finanse publiczne i zbić szalejącą inflację (przed kryzysem wynosiła ponad 10 proc.). Estonia ma dzisiaj najniższy dług publiczny w Unii Europejskiej (7 proc. PKB) i w dodatku rośnie prawie najwolniej ( deficyt wynosi 1,7 proc. PKB – mniej ma tylko Luksemburg i Szwecja). Dzięki temu od 1 stycznia 2011 r. Estonia będzie 17. krajem Eurolandu. Polska dojdzie w to miejsce najwcześniej za cztery lata.

- Wierzymy, że euro może skutecznie pchnąć gospodarkę naprzód i pomóc w zdobyciu przewagi konkurencyjnej w regionie. Zwłaszcza, że sztywny kurs mamy od wielu lat – mówi Mart Laar, były premier Estonii (czytaj wywiad obok).

Rząd Estonii był zdeterminowany do przyjęcia euro i nawet w czasie kryzysu zdecydował się na niepopularne reformy, m.in. cięcie płac w budżetówce.

- Dochodzenie do euro było dobrym przewodnikiem w kryzysie. To będzie teraz procentować – zaznacza Sofia Krist.

Dzisiaj jedno euro kosztuje 15,65 koron. I taki najprawdopodobniej będzie kurs ostatecznej wymiany.

- Dla Estonii i jej producentów to dobry poziom, gwarantujący konkurencyjność na globalnym rynku. Dlatego handel zagraniczny powinien być motorem wzrostu – twierdzi Violette Klyviene, ekonomistka Danske Markets.

Rządowa strategia zakłada, że w 2022 r. Estonia pod względem zamożności społeczeństwa (mierzonej przez PKB per capita) będzie piątym krajem UE. Obecnie wskaźnik ten jest o prawie 40 proc. niższy od średniej unijnej.

- Cel został określony jeszcze przed kryzysem i będzie trudno go osiągnąć. Ale z pewnością konwergencja będzie postępowała szybko – przekonuje Violette Klyviene.