Zamieszczony w piątkowym „PB” wywiad z Andrzejem Lepperem, liderem Samoobrony, pod znamiennym tytułem „Tu zaszła zmiana”, odbił się szerokim echem w mediach, nie przesadzając, w kraju i za granicą, i wszystkich wprawił w osłupienie. Czołowy polski populista, do niedawna, jawi się w nim jako polityk pragmatyczny, zwolennik prywatyzacji, polskiego i obcego kapitału i kapitalizmu, przeciwnik restrykcyjnych podatków. Nawet Balcerowicz nie musi już odchodzić, jest co najwyżej ofiarą złej ustawy. Dezynwoltura to czy rzeczywista zmiana?
Nie sposób określić, który Lepper jest prawdziwy, bo... obaj są autentyczni. I ten walczący o głosy populista sprzed kilku tygodni, i ten dzisiejszy pragmatyk. Ma jeszcze lider Samoobrony kłopoty z aparatem pojęciowym, ale z pewnością słucha, podpatruje i intensywnie się uczy. Czego? Nie, nie ekonomii, a jeżeli już to raczej ekonomiki walki politycznej.
Poglądy prezentowane w wywiadzie dowodzą, że Andrzej Lepper jest najbardziej pragmatycznym, potrafiącym przystosować się do okoliczności, i miejsca, jakie wyznacza mu dzień bieżący, polskim politykiem. A zatem najbardziej skutecznym. Kiedy organizował blokady i barykady rolnicze — mówił językiem partyzanta; gdy walczył o głosy biednych, sfrustrowanych wyborców — mówił językiem zrozumiałym dla tych środowisk; jeśli wszedł na salony polityki — to odgrywa salonowca. Oby tylko nie przesadził i nie zapomniał — to przestroga — że w niektórych kręgach grę w salonowca określa się zwyczajnym dupniakiem.