Tylko praktyka zapewnia pracę
Międzynarodowe koncerny doceniają polskich menedżerów
Coraz więcej menedżerów pracujących w krajowych oddziałach międzynarodowych koncernów to Polacy. Są nie tylko wykształceni, znają języki obce, ale mają również za sobą kilkuletnie doświadczenie i gruntownie znają branżę. Świeżo upieczeni absolwenci marketingu i zarządzania mają nikłe szanse na znalezienie zatrudnienia.
Znajomość języków obcych i wyższe wykształcenie już nie decydują o przyjęciu kandydata do pracy. Dzisiaj liczy się doświadczenie i znajomość danej branży. Aby móc po zakończeniu studiów sprostać rosnącej konkurencji, większość studentów czwartego i piątego roku podejmuje pracę. Coraz częściej spotyka się absolwentów wyższych uczelni z pięcioletnim doświadczeniem. Wśród kierunków studiów, po których najtrudniej jest znaleźć zatrudnienie, jeśli wcześniej nie zdobyło się doświadczenia, są marketing i zarządzanie.
— Popyt na świeżo upieczonych magistrów marketingu dawno już się skończył. Teraz poszukuje się doświadczonych specjalistów. Osoba, która ukończyła studia o tej specjalizacji i nie ma żadnego doświadczenia, nie ma co liczyć na pracę w swojej branży — tłumaczy Tomasz Sokołowski, prokurent z Take It.
Dodaje również, że takie osoby nie chcąc pracować na stanowiskach asystenckich zmieniają specjalizację. Coraz głośniej mówi się o konieczności przekwalifikowania rzesz marketingowców, które w najbliższych latach opuszczą mury kilkunastu ekonomicznych szkół wyższych.
Zmienny rynek
Ze względu na nadal zmieniające się w Polsce warunki ekonomiczne, na rynku poszukiwani są przedstawiciele coraz to nowych specjalizacji.
— Na początku lat 90. wszyscy szukali dobrych handlowców i marketingowców. Wówczas wyższe wykształcenie plus znajomość angielskiego były gwarancją otrzymania dobrze płatnego stanowiska kierowniczego. Doświadczenie było nawet niekiedy źle widziane. Firmy wolały ludzi młodych, bez nawyków z poprzedniego systemu. Dzisiaj osoby z tymi samymi kwalifikacjami nie mogą być pewne otrzymania nawet posady asystenckiej — zapewnia T. Krzysztof Mężykowski, akcjonariusz i przedstawiciel na Polskę holdingu Neumann.
— Znajomość języka angielskiego czy niemieckiego była na początku najbardziej poszukiwaną cechą kandydata na menedżera. Dlatego też firmy często przyjmowały osoby po filologii, a nie po kierunkach ekonomicznych. Wówczas nieosiągalne były osoby, znające języki obce i mające wiedzę z zakresu marketingu czy handlu. Dzisiaj jest to standard — dodaje Tomasz Sokołowski.
Studiować, tylko co
Okazuje się również, że coraz trudniej jest wybrać profil studiów, tak aby po ich ukończeniu absolwent miał zagwarantowane miejsce pracy. Problem ten nie dotyczy tylko naszego kraju. Borykają się z nim również inne kraje europejskie.
— Przy błyskawicznie zmieniających się technologiach coraz trudniej o trafną prognozę warunków na rynku pracy nawet na kilka najbliższych lat. Największe zapotrzebowanie jest obecnie na osoby z wykształceniem informatycznym i jest wysoce prawdopodobne, że ta tendencja utrzyma się przez dłuższy okres. Sytuacja w Polsce nie jest wyjątkowa. Na całym świecie tempo zmian technologicznych, a przez to brak gwarancji otrzymania pracy po studiach spędza sen z oczu niejednego studenta — tłumaczy Wolf Hartig-Girardoni, członek zarządu holdingu Neumann.
Zapewnia jednak, że sytuacja Polski i Węgier należy do najkorzystniejszych w tej części Europy.
Polak z Zachodu
Przedstawiciele firmy, która specjalizuje się w wyszukiwaniu menedżerów średniego i wyższego szczebla, uważają, że zalety polskiej kadry zarządzającej zostały już dawno dostrzeżone i docenione.
— Polacy skutecznie wypierają personel ściągnięty z Zachodu na początku lat 90. Coraz rzadziej spotyka się dyrektora międzynarodowego koncernu z obcym paszportem. Polacy zostają głównymi zarządzającymi odpowiedzialnymi za funkcjonowanie firm na obszarze Europy Środkowej i Wschodniej — wyjaśnia Holger Frenzel, członek zarządu holdingu Neumann.
Przyznaje, że coraz częściej ich firma otrzymuje zlecenia znalezienia menedżera wyższego szczebla, który mówi po polsku, ale ma zachodnie doświadczenie i wykształcenie zdobyte na najlepszych europejskich uczelniach. Nie musi to być Polak mieszkający w kraju. Wielu rodzimych specjalistów pracuje na obcych rynkach i właśnie ich firmy próbują z powrotem ściągnąć do kraju.
Złe nawyki
Według specjalistów z Neumanna, głównym powodem poszukiwania Polaków pracujących na Zachodzie jest fakt, że rodzimi menedżerowie jeszcze nie przywykli do sukcesu.
— Jeżeli polskiej firmie się powiedzie, to jej dyrektor ma zwykle problemy z przekazaniem władzy. Zarządzanie powinno zostać oddane w ręce specjalistów, a Polacy nie ufają nikomu. U nas panuje jeszcze przekonanie, że jeżeli dyrektor sam czegoś nie dopilnuje, to zostanie to na pewno spartaczone. Tymczasem nasz rynek wykształcił już wysokiej klasy specjalistów, którzy co prawda nie należą do najtańszych pracowników, ale w zamian zapewniają firmie rozwój i realizację strategii. Jednak nieumiejętność dzielenia się sukcesem może być jeszcze bardziej kosztowna. Za przykład może posłużyć tu Optimus — przekonuje T. Krzysztof Mężykowski.
Agnieszka Ostojska
DOSKONAŁA KADRA: Według T. Krzysztofa Mężykowskiego, akcjonariusza i przedstawiciela na Polskę holdingu Neumann, Polska ma olbrzymi potencjał kadrowy. Rodzimi menedżerowie, oprócz doskonałego przygotowania merytorycznego, coraz częściej mają również umiejętności praktyczne. fot. MP
INFORMATYKA NA TOPIE: Specjalistów z najbardziej rozchwytywanej branży też obowiązuje pewien kanon standardowych umiejętności. Głównym wymaganiem jest znajomość języka obcego — tłumaczy Tomasz Sokołowski, prokurent z Take It. fot. MP