Tysiąc szkół na Tysiąclecie

opublikowano: 26-10-2016, 00:00

Wejście w wiek szkolny fali powojennego wyżu demograficznego doprowadziło do przeludnienia sal szkolnych. Na początku lat 60. na jedno pomieszczenie lekcyjne przypadało ponad siedemdziesięcioro uczniów.

Powszechna i egalitarna edukacja była jednym z priorytetów władz PRL. W ten sposób chcieli nie tylko wykorzenić analfabetyzm, ale również zdobyć sposobność do wychowania nowego komunistycznego społeczeństwa. 

Zobacz więcej

Szkoła tysiąclecia w Węgierskiej Górce (1973)

Hasło budowy "Tysiąca szkół na Tysiąclecie" rzucił 24 września 1958 r. Władysław Gomułka, pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej - faktyczny przywódca kraju. Miał oczywiście na myśli tysiąclecie państwa polskiego i jego oficjalne obchody organizowane jako przeciwwaga dla kościelnego Millenium Chrztu. 

Kolejnym symbolicznym dniem był 26 października, kiedy to w miesiąc po ogłoszeniu akcji rozpoczęto budowę pierwszej szkoły programu - podstawówki w Czeladzi.

Już w 1959 r. utworzono Społeczny Fundusz Budowy Szkół Tysiąclecia (SFBST), którego budżet w latach 1959–1965 wyniósł 8,6 mld zł. W 1966 r. SFBST został przekształcony w Społeczny Fundusz Budowy Szkół i Internatów (SFBSiI), którego budżet w latach 1966–1972 wyniósł 15,1 mld zł. Dla porównania, według danych ZUS, przeciętne miesięczne wynagrodzenie w 1966 r. wynosiło 1934 zł. Część środków przeznaczonych na wielki projekt pochodziła ze społecznych składek wpłacanych przez zakłady pracy, kopalnie i osoby prywatne. Do końca 1965 r. na specjalnym koncie zebrano 8,5 mld zł; wpłat dokonywała też Polonia – z jej składek zebrano 210 tys. dolarów.

Szkoły budowane były z prefabrykatów, według gotowych wzorów dostosowywanych jedynie do lokalnych warunków terenowych. Do dziś większość z 1417 powstałych wtedy szkół jest znakomicie rozpoznawalna. Były to dwu lub trzykondygnacyjne pawilony, z liniami dużych okiem określających sale lekcyjne. 

W związku z trwającą wówczas zimną wojną i obawami o bombardowania w przypadku wybuchu krwawego konfliktu, wiele budynków wyposażano w schrony przeciwlotnicze. Według powtarzanych plotek, w razie wojny szkoły miano zamieniać na polowe szpitale. 

Nigdy wcześniej ani nigdy później w historii Polski nie powstało tak wiele szkół w tak krótkim czasie. Wiele osób narzeka dzisiaj na ich estetykę, ale wtedy stanowiły olbrzymi skok cywilizacyjny. Miliony dzieci w Polsce otrzymały przestronne klasy lekcyjne, często ze stołówkami i salami gimnastycznymi, zawsze z sanitariatami i bieżącą wodą. Analfabetyzm został wykorzeniony, ale społeczeństwa urobić tak łatwo się już nie udało.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy