Wojenki na szczycie sceny politycznej bulwersują, jednak ku pokrzepieniu serc wypada stwierdzić, że u sąsiadów bywa jeszcze gorzej.
Wczoraj odbył się w Doniecku zaplanowany od dawna IX Szczyt Gospodarczy Ukraina — Polska, z udziałem prezydentów. Wiktor Juszczenko i Lech Kaczyński ocenili, stwierdzili, wyrazili wolę, etc. Trudno jednak uniknąć wrażenia, że na Ukrainie rozkręca się spirala politycznej paranoi. Rozwiązana przez Juszczenkę i obradująca za jego doraźną zgodą Rada Najwyższa przyjęła pakiet antykryzysowy, ale pieniędzy na wybory nie uchwaliła — premier Julia Tymoszenko skutecznie to zablokowała. Jeśli biznes wymaga spokoju, to powinien obecnie Ukrainę omijać z daleka.
Zawierucha także na naszej południowej flance. Od 1 stycznia Czechy przejmują przewodnictwo UE. Tymczasem premier Mirek Topolánek właśnie przegrał wybory samorządowe i senackie, co dla opozycji stało się sygnałem do natarcia. Z kolei prezydent Vaclav Klaus zadeklarował, że do swojej siedziby na Hradzie nawet podczas przewodnictwa nie wpuści unijnej flagi.
Jacek Zalewski