Ubezpieczenie nieraz może zaszkodzić

Sylwia Wedziuk
opublikowano: 2011-12-22 00:00

Ubezpieczenie może rozwiązać problemy w spółce z o.o. po śmierci jej wspólnika. Ale czasem to źle wydane pieniądze

Po śmierci wspólnika spółki z o.o. warto pamiętać o finansach. Jeżeli umiera jeden z trzech wspólników w spółce o wartości np. 3 mln zł, to z dnia na dzień ma ona dług wobec jego spadkobierców. Gotówka zatem na pewno jej się przyda. — Aspekt finansowy musi współgrać z rozwiązaniami prawnymi. Jednym ze sposobów na uzyskanie pieniędzy jest zawarcie umowy ubezpieczenia na życie — mówi Artur Łuczak, dyrektor ds. ubezpieczeń biznesowych w Pramerice Życie.

Problematyczna wysokość świadczenia

Problemem może być ustalenie wysokości zabezpieczenia finansowego w przyszłości, kiedy wartość firmy po jakimś czasie znacznie wzrośnie. Umowa spółki może zawierać algorytm opisujący sposób liczenia wartości firmy zarówno dzisiaj, jak i w przyszłości.

Mimo to trudno uniknąć sytuacji, że wypłata świadczenia będzie niższa niż wartość udziałów, które wspólnicy będą chcieli kupić od spadkobierców. Zawsze jednak pokryje pewną część zobowiązań. Odrębny problem to pytanie, w jaki sposób spółka umotywuje zawieranie umowy ubezpieczenia, np. na łączną sumę 5 mln zł, kiedy jej wartość księgowa wynosi np. 500 tys. zł.

— Ubezpieczyciel i jego reasekurator będą chcieli wiedzieć, na jakiej podstawie dokonano wyceny oraz czy aby ubezpieczenie na kwoty znacznie przewyższające wartość spółki nie ma przypadkiem ukrytych intencji — tłumaczy jeden z brokerów.

Dodaje, że w takich sytuacjach stosuje się mechanizmy skutecznie zniechęcające do ubezpieczenia, np. składki zaporowe lub wysublimowany underwriting (ocena ryzyka) medyczny.

Ubezpieczenie może się także przydać, jeżeli plan sukcesji zakłada wprowadzenie do biznesu jednego ze spadkobierców. Przedsiębiorca może mu tym sposobem zapewnić pieniądze na spłatę zachowków dla pozostałych spadkobierców, którzy zostali pominięci w dziedziczeniu.

— Jeśli ubezpieczającym jest spółka, ubezpieczonym właściciel planujący przekazać udziały dziecku, to uposażony do otrzymania świadczenia sukcesor uzyska w odpowiednim czasie niezbędne środki do spłaty zachowków — tłumaczy Artur Łuczak.

Spadkobiercy sobie poradzą

Ubezpieczenie na życie jako zabezpieczenie finansowe na wypadek śmierci jednego ze wspólników to dość skomplikowany problem. Zdaniem specjalistów odsetek spółek, w których program ubezpieczeniowy jest ułożony prawidłowo, nie sięga 1 proc. Natomiast nieodpowiednio skonstruowana umowa ubezpieczenia może przynieść więcej szkód niż korzyści, a pieniądze z polisy wykorzystane w sposób daleko odbiegający od działania w interesie spółki.

Rzeczywistość pokazuje, że często się z nich korzysta w celu zaspokojenia prywatnych interesów osób fizycznych. Podobne sytuacje zdarzają się, ponieważ osoby układające programy nie zawsze zdają sobie sprawę ze wszystkich zależności w związku z dziedziczeniem, a dodatkowo zawierający takie umowy myślą, że wystarczy ich zawarcie, aby się zabezpieczyć. W związku z tym warto się zwrócić do specjalisty, który ma odpowiednią wiedzę na temat planowania spadkowego i ubezpieczeń.

Zwykle polecana przez ubezpieczycieli konstrukcja ubezpieczenia ma wiele niedostatków. Komplikacje mogą się pojawić, jeżeli ubezpieczonymi i uposażonymi są wspólnicy. Trzeba pamiętać, że to spółka po śmierci jednego ze wspólników staje się zobowiązanym wobec spadkobierców. Wobec tego spółka powinna być ubezpieczającym i uposażonym.

— Jeżeli uposażonym będzie spadkobierca i dostanie pieniądze, to za żadne skarby ich nie odda ani się nimi nie podzieli — przestrzega broker ubezpieczeniowy. Ubezpieczonymi natomiast muszą być wszyscy wspólnicy, każdy do wysokości swoich udziałów w spółce. Ubezpieczenie w takiej formule może zapobiec wielu nieprawidłowościom. Jednym z przykładów jest sytuacja, kiedy udziały mają wartość ujemną, a spadkobiercy, którzy posiadają taką możliwość, odrzucą spadek.

— W ubezpieczeniu krzyżowym, kiedy świadczenie otrzyma pan A, a nie spółka, marnie widzę proces przekonania pana A do pokrycia strat spółki. W przypadku ubezpieczenia w proponowanej formule świadczenie otrzyma spółka — mówi jeden z brokerów.

Reasumując, trzeba pamiętać o tym, że jest to ubezpieczenie interesów spółki, a nie interesów spadkobierców. Natomiast spadkobiercy sobie poradzą zawsze. — Spółka i tak zapłaci. Najpierw mnie, a później spadkobiercom — jak mawia podobno jeden z mecenasów.