Zniżki, promocje i niskie ceny? Już były. Wysokie prowizje dla pośredników? To także oklepany numer. Branża ubezpieczeniowa rozpaczliwie potrzebowała nowej broni w toczącej się wojnie cenowej, którą przyciągnie klientów. Padło na ochronę przed procentami. Nie chodzi jednak o lekarstwo na kaca, ale o dodatkowe zapisy w polisach komunikacyjnych, które chronią przed skutkami wypadku spowodowanego na przysłowiowej bani.

Kuszenie klienta
To wstydliwa sprawa, o której w branży ubezpieczeniowej mówi się coraz głośniej. Szczególnie że do tej pory ubezpieczyciele stawiali sprawę jasno. Piłeś? Pożegnaj się z ochroną ubezpieczeniową. Jednak rozpaczliwa walka o przychody na dołującym rynku zrobiła swoje i rozpoczęło się kuszenie klientów ubezpieczeniem od kielicha.
— To rozwiązanie pojawiło się w połowie ubiegłego roku. Klienci zaczęli żądać dopisania klauzuli alkoholowej do zakresu ochrony ubezpieczeniowej. Nie chcąc tracić klienta, ubezpieczyciele szli im na rękę — mówi menedżer z jednej z firm ubezpieczeniowych. — W ostatnim czasie pojawiły się pytania klientów i brokerów o taką klauzulę w ubezpieczeniach dla flot — mówi Aneta Zawistowska, dyrektor ds. underwritingu ubezpieczeń komunikacyjnych w PZU.
Artur Zych, wiceprezes firmy brokerskiej BIK Brokers, specjalizującej się w ubezpieczeniach komunikacyjnych, tłumaczy, że takie rozwiązanie nie jest nowe na rynku. Było wcześniej stosowane we flotach należących do firm transportowych i dotyczyło wyłącznie ubezpieczenia autocasco. Jednak była to rzadka i droga usługa, chroniąca mienie firmy przed skutkami wypadku spowodowanego przez pijanego pracownika.
Nasi rozmówcy podkreślają jednak, że po klauzulę alkoholową sięgają już nie tylko firmy transportowe, ale także biznes z innych gałęzi gospodarki. Dotarła nawet do sektora publicznego. Zaczęła bowiem pojawiać się w przetargach organizowanych przez samorządy i należące do nich spółki komunalne.
Brokerskie konkursy
Za tę sytuację ubezpieczyciele oskarżają brokerów. Wojna cenowa dotyka nie tylko towarzystwa, ale także pośredników, którzy również muszą ostro walczyć o klientów. Ci zaś często urządzają konkursy piękności, w których bierze udział kilka firm brokerskich.
— Zdarzają się sytuacje, że przychodzi do nas kilku brokerów i każdy ma umowę na wyłączność podpisaną z tą samą firmą — mówi nam menedżer, zajmujący się ubezpieczeniami komunikacyjnymi.
Ponieważ ubezpieczyciele nie chcą już niżej schodzić z cenami, brokerzy szukali czegoś nowego, co pozwoli im wyróżnić się z tłumu pośredników. Padło właśnie na klauzule alkoholowe, które od razu spotkały się z dużym zainteresowaniem przedsiębiorców.
Brokerzy odbijają piłeczkę, twierdząc, że ubezpieczyciele zawsze mogą odmówić sprzedaży takiego ubezpieczenia. Nie robią tego jednak, bo są zainteresowani składką, a nie wartościami moralnymi. Nie wszyscy ubezpieczyciele akceptują upowszechnienie klauzul alkoholowych — niektórzy wprowadzili zakaz sprzedaży tych ubezpieczeń, które je zawierają.
— Nie wyobrażam sobie sytuacji, że jadę na urlop z rodziną, a obok mnie jedzie TIR z polisą alkoholową, na której wydanie wyraziłem zgodę — mówi nam przedstawiciel towarzystwa, którego centrala wydała zakaz oferowania klientom klauzuli alkoholowej.
— Z punktu widzenia PZU takie klauzule są całkowicie nie do zaakceptowania i sprzeczne z polityką firmy — podkreśla Aneta Zawistowska. Przeciwnicy ubezpieczeń od kielicha zgłosili sprawę do Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), licząc, że potępi takie praktyki sprzedażowe.
— PIU nie może ingerować bezpośrednio w umowy między ubezpieczycielami a innymi podmiotami. Ubezpieczyciele co do zasady nie zgadzają się na takie klauzule. Problem leży natomiast w tym, że wiele instytucji, również budżetowych, zawiera taką klauzulę jako niezbędny warunek uczestniczenia w przetargu. Wówczas jeśli firma chce ubezpieczyć dany podmiot, musi się na to zgodzić — mówi Marcin Tarczyński, analityk PIU.
OKIEM EKSPERTA
Firmy próbują chronić majątek
AGNIESZKA PIECZYŃSKA
kierownik Zespołu Ubezpieczeń Komunikacyjnych Marsh Polska
Dla wypadku spowodowanego przez nietrzeźwego kierowcę ustawodawca unormował sytuację w ubezpieczeniu OC. Zgodnie z prawem poszkodowany otrzyma odszkodowanie, a do sprawcy zostanie skierowany regres, czyli ubezpieczyciel będzie chciał od niego odzyskać wypłacone pieniądze. Standardowe warunki ubezpieczenia AC wykluczają odpowiedzialność ubezpieczyciela w przypadku powstania szkody w pojeździe, którego kierujący był nietrzeźwy. Tymczasem przedsiębiorca nie ma fizycznej możliwości zastosowania całodobowego dozoru nad pracownikami. Często pojazdy są w ich dyspozycji również poza godzinami i w dni wolne, więc ryzyko dla przedsiębiorcy istnieje. Włączenie go do ubezpieczenia nie jest sprawą prostą, czasem wręcz niemożliwą lub obwarowaną bardzo restrykcyjnymi warunkami. Możliwe, że w przyszłości w pojazdach będą zainstalowane czujniki, które np. skanując siatkówkę, będą w stanie odczytać kondycję fizyczną kierowcy i zablokować uruchomienie pojazdu.