Ubezpieczenie od kielicha

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-01-20 00:00

Walka o klientów jest coraz ostrzejsza. Nową modą jest kuszenie firm polisą chroniącą przed skutkami wypadków, które powodują pijani pracownicy

Zniżki, promocje i niskie ceny? Już były. Wysokie prowizje dla pośredników? To także oklepany numer. Branża ubezpieczeniowa rozpaczliwie potrzebowała nowej broni w toczącej się wojnie cenowej, którą przyciągnie klientów. Padło na ochronę przed procentami. Nie chodzi jednak o lekarstwo na kaca, ale o dodatkowe zapisy w polisach komunikacyjnych, które chronią przed skutkami wypadku spowodowanego na przysłowiowej bani.

Piłeś? Jedź śmiało
 Gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze, wartości moralne idą w odstawkę. Uwikłani w wyniszczającą wojnę cenową ubezpieczyciele pójdą na wszystko, żeby zdobyć klienta. Polisy dla flot, chroniące przed skutkami wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców służbowych aut, stają się nowym standardem.  (FOT. ARC)
Piłeś? Jedź śmiało Gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze, wartości moralne idą w odstawkę. Uwikłani w wyniszczającą wojnę cenową ubezpieczyciele pójdą na wszystko, żeby zdobyć klienta. Polisy dla flot, chroniące przed skutkami wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców służbowych aut, stają się nowym standardem. (FOT. ARC)
None
None

Kuszenie klienta

To wstydliwa sprawa, o której w branży ubezpieczeniowej mówi się coraz głośniej. Szczególnie że do tej pory ubezpieczyciele stawiali sprawę jasno. Piłeś? Pożegnaj się z ochroną ubezpieczeniową. Jednak rozpaczliwa walka o przychody na dołującym rynku zrobiła swoje i rozpoczęło się kuszenie klientów ubezpieczeniem od kielicha.

— To rozwiązanie pojawiło się w połowie ubiegłego roku. Klienci zaczęli żądać dopisania klauzuli alkoholowej do zakresu ochrony ubezpieczeniowej. Nie chcąc tracić klienta, ubezpieczyciele szli im na rękę — mówi menedżer z jednej z firm ubezpieczeniowych. — W ostatnim czasie pojawiły się pytania klientów i brokerów o taką klauzulę w ubezpieczeniach dla flot — mówi Aneta Zawistowska, dyrektor ds. underwritingu ubezpieczeń komunikacyjnych w PZU.

Artur Zych, wiceprezes firmy brokerskiej BIK Brokers, specjalizującej się w ubezpieczeniach komunikacyjnych, tłumaczy, że takie rozwiązanie nie jest nowe na rynku. Było wcześniej stosowane we flotach należących do firm transportowych i dotyczyło wyłącznie ubezpieczenia autocasco. Jednak była to rzadka i droga usługa, chroniąca mienie firmy przed skutkami wypadku spowodowanego przez pijanego pracownika.

Nasi rozmówcy podkreślają jednak, że po klauzulę alkoholową sięgają już nie tylko firmy transportowe, ale także biznes z innych gałęzi gospodarki. Dotarła nawet do sektora publicznego. Zaczęła bowiem pojawiać się w przetargach organizowanych przez samorządy i należące do nich spółki komunalne.

Brokerskie konkursy

Za tę sytuację ubezpieczyciele oskarżają brokerów. Wojna cenowa dotyka nie tylko towarzystwa, ale także pośredników, którzy również muszą ostro walczyć o klientów. Ci zaś często urządzają konkursy piękności, w których bierze udział kilka firm brokerskich.

— Zdarzają się sytuacje, że przychodzi do nas kilku brokerów i każdy ma umowę na wyłączność podpisaną z tą samą firmą — mówi nam menedżer, zajmujący się ubezpieczeniami komunikacyjnymi.

Ponieważ ubezpieczyciele nie chcą już niżej schodzić z cenami, brokerzy szukali czegoś nowego, co pozwoli im wyróżnić się z tłumu pośredników. Padło właśnie na klauzule alkoholowe, które od razu spotkały się z dużym zainteresowaniem przedsiębiorców.

Brokerzy odbijają piłeczkę, twierdząc, że ubezpieczyciele zawsze mogą odmówić sprzedaży takiego ubezpieczenia. Nie robią tego jednak, bo są zainteresowani składką, a nie wartościami moralnymi. Nie wszyscy ubezpieczyciele akceptują upowszechnienie klauzul alkoholowych — niektórzy wprowadzili zakaz sprzedaży tych ubezpieczeń, które je zawierają.

— Nie wyobrażam sobie sytuacji, że jadę na urlop z rodziną, a obok mnie jedzie TIR z polisą alkoholową, na której wydanie wyraziłem zgodę — mówi nam przedstawiciel towarzystwa, którego centrala wydała zakaz oferowania klientom klauzuli alkoholowej.

— Z punktu widzenia PZU takie klauzule są całkowicie nie do zaakceptowania i sprzeczne z polityką firmy — podkreśla Aneta Zawistowska. Przeciwnicy ubezpieczeń od kielicha zgłosili sprawę do Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), licząc, że potępi takie praktyki sprzedażowe.

— PIU nie może ingerować bezpośrednio w umowy między ubezpieczycielami a innymi podmiotami. Ubezpieczyciele co do zasady nie zgadzają się na takie klauzule. Problem leży natomiast w tym, że wiele instytucji, również budżetowych, zawiera taką klauzulę jako niezbędny warunek uczestniczenia w przetargu. Wówczas jeśli firma chce ubezpieczyć dany podmiot, musi się na to zgodzić — mówi Marcin Tarczyński, analityk PIU.

OKIEM EKSPERTA

Firmy próbują chronić majątek

AGNIESZKA PIECZYŃSKA

kierownik Zespołu Ubezpieczeń Komunikacyjnych Marsh Polska

Dla wypadku spowodowanego przez nietrzeźwego kierowcę ustawodawca unormował sytuację w ubezpieczeniu OC. Zgodnie z prawem poszkodowany otrzyma odszkodowanie, a do sprawcy zostanie skierowany regres, czyli ubezpieczyciel będzie chciał od niego odzyskać wypłacone pieniądze. Standardowe warunki ubezpieczenia AC wykluczają odpowiedzialność ubezpieczyciela w przypadku powstania szkody w pojeździe, którego kierujący był nietrzeźwy. Tymczasem przedsiębiorca nie ma fizycznej możliwości zastosowania całodobowego dozoru nad pracownikami. Często pojazdy są w ich dyspozycji również poza godzinami i w dni wolne, więc ryzyko dla przedsiębiorcy istnieje. Włączenie go do ubezpieczenia nie jest sprawą prostą, czasem wręcz niemożliwą lub obwarowaną bardzo restrykcyjnymi warunkami. Możliwe, że w przyszłości w pojazdach będą zainstalowane czujniki, które np. skanując siatkówkę, będą w stanie odczytać kondycję fizyczną kierowcy i zablokować uruchomienie pojazdu.