Ubezpieczeniowy broker na rozdrożu

Mariusz Gawrychwski
opublikowano: 2015-09-23 22:00

OVB, niemiecki pośrednik, celuje w milion klientów w Polsce. Przeszkodą mogą być nowe regulacje prawne.

Rewolucja w pośrednictwie, którą w tym roku zafundowały Komisja Nadzoru Finansowego i rząd, kładzie się cieniem na bieżącej działalności i planach branży ubezpieczeniowej. Nad tym, jaka będzie przyszłość polskich operacji, zastanawia się niemiecka firma OVB, dla której w 14 europejskich państwach pracuje 7 tys. osób. Chce rozwijać biznes nad Wisłą, ale obawia się negatywnych skutków regulacji.

OFENSYWA NAD WISŁĄ:
OFENSYWA NAD WISŁĄ:
Polska już jest ważną częścią biznesu OVB. Ma szansę stać się dla nas jednym z kluczowych rynków — mówi Michael Rentmeister, prezes niemieckiego pośrednika, który chce obsługiwać w Polsce milion klientów.
Grzegorz Kawecki

— Mamy w Polsce 400 tys. klientów. Na mniejszych rynkach, czeskim czy słowackim, po ponad milionie. Polska ma duży potencjał wzrostu, który zamierzamy wykorzystać.

W ciągu kilku lat chcemy obsługiwać milion klientów — mówi Michael Rentmeister, prezes OVB Holding.

By to osiągnąć, niemiecki pośrednik jest gotów inwestować w rozbudowę sieci sprzedaży. Dla polskiego OVB pracuje nieco ponad 600 wyłącznych agentów, którzy w ubiegłym roku sprzedali polisy za prawie 100 mln zł. Pod tym względem OVB znajduje się w czołówce mocno rozdrobnionego rynku pośrednictwa. Zalicza się także do nielicznego grona multiagentów, którym udaje się łączyć sprzedaż polis życiowych z majątkowymi. Co prawda polisy życiowe przynoszą więcej prowizji (same ubezpieczenia powiązane z funduszami kapitałowymi dały prawie 40 proc. przychodów w pierwszej połowie tego roku), ale majątek stanowi już blisko połowę sprzedawanych ubezpieczeń.

Mimo dużego apetytu OVB stoi na rozdrożu. Nie wie, jak na sprzedaż polis wpłyną nowe regulacje prawne, zawarte w wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie dystrybucji polis. Od stycznia wchodzi w życie nowa ustawa o działalności ubezpieczeniowej, która jeszcze mocniej przykręci śrubę pośrednikom. W ocenie Michaela Rentmeistera, zupełnie niepotrzebnie.

— Pod hasłem ochrony interesu klientów wprowadza się regulacje, które nie tylko nie poprawią jego pozycji, ale wręcz ją pogorszą — podkreśla szef OVB Holding. Nie jest to tylko polska specyfika. Do takich zmian doszło wcześniej na rynkach brytyjskim i holenderskim, gdzie doradcom ubezpieczeniowym zabroniono pobierania wynagrodzeń od ubezpieczycieli. Według szefa OVB, tam klienci mogą faktycznie czuć się bezpieczniej, a nie ma już kto im doradzić przy zakupie ubezpieczenia.

— Za doradztwo trzeba zapłacić z własnej kieszeni. Mniej zamożnych osób na to nie stać — mówi Michael Rentmeister.

Największą zadrą dla OVB są dwa przepisy w uchwalonej w piątek przez Sejm ustawie, która niedługo trafi do Senatu. Chodzi o przepisy, które dają klientowi możliwość odstąpienia od ubezpieczenia inwestycyjnego bez praktycznie żadnych kosztów w ciągu 60 dni od otrzymania pierwszej informacji o stanie świadczeń. Taką informację klient może dostać po roku od zawarcia polisy. Drugim budzącym kontrowersje przepisem jest nakaz rozkładania prowizji w czasie. Zdaniem Michaela Rentmeistera, oba przepisy negatywnie wpłyną na sprzedaż polis w Polsce. Możliwość odstąpienia spowoduje, że mniej etyczni pośrednicy będą mogli co roku przerzucać klienta do nowego ubezpieczyciela, zgarniając bezkarnie kolejną prowizję, natomiast rozłożenie wynagrodzenia w czasie utrudni wejście na rynek nowym agentom.

— Ochrona interesów klientów powinna skoncentrować się na dostarczeniu im jak najlepszej wiedzy o produktach i sprawdzeniu procedur sprzedaży — mówi Michael Rentmeister. Jego zdaniem, można w Polsce upowszechnić kartę produktu oraz wprowadzić protokół doradztwa. Dzięki nim i obowiązkowej analizie potrzeb klienta będzie pewność, że klient nie został wprowadzony w błąd przez pośrednika.