Ubezpieczyciele bujają w obłokach
Wyniki finansowe towarzystw ubezpieczeniowych w 2000 roku nie potwierdzają optymizmu szefów punktów sprzedaży polis. Tymczasem z badań Pentora wynika, że — ich zdaniem — koniunktura na rynku ubezpieczeniowym jest dobra i — co jeszcze bardziej dziwi — spodziewana jest dalsza poprawa w pierwszym kwartale tego roku. To nie koniec. Szefowie wierzą nie tylko we wzrost sprzedaży, zapewniają również, że kondycja finansowa macierzystych spółek jest dobra.
Wiarę we wzrost sprzedaży można zrozumieć, biorąc pod uwagę specyfikę pracy szefów przedstawicielstw i oddziałów. Jednym z ich zadań jest motywowanie pracowników do wzrostu wydajności oraz rozbudzanie w nich wizji świetlanej przyszłości. Łatwo uwierzyć w powtarzane niemal co dnia zaklęcia, choć liczby przedstawiające kondycję polskiego rynku świadczą o utrzymującej się stagnacji w ubezpieczeniach majątkowych i znacznym spadku tempa wzrostu sprzedaży w segmencie życiowym.
Mniej zrozumiałe jest przekonanie większości szefów oddziałów o dobrej kondycji macierzystych towarzystw. Największy optymizm panował wśród kierowników placówek sprzedających polisy majątkowe, gdy tymczasem niemal wszystkie towarzystwa działające na tym rynku odnotowują ujemny wynik techniczny. Bardzo podobna sytuacja ma miejsce w sektorze ubezpieczeń życiowych, gdzie zyski odnotowują tylko potentaci rynkowi.
Być może Pentor prowadził badanie tylko wśród pracowników grupy PZU, której władze -— niezależnie od ich aktualnego składu osobowego — niezmiennie chwalą się znakomitymi wynikami finansowymi.