Politycy kolejnych krajów europejskich podważają sens przynależności do strefy euro. Tym razem ostro zabrzmiały słowa przewodniczącego słowackiego parlamentu, który nie wyklucza porzucenia euro.



— Najwyższy czas, by Słowacja przestała wierzyć w to, co mówią przywódcy strefy euro, i przygotowała plan B, czyli powrót do korony — stwierdził Richard Sulik, polityk koalicji rządzącej, ceniony w słowackich kręgach gospodarczych.
— Nikt nie może nas zmuszać do euro. To zależy wyłącznie od naszej woli i nie ma powodu do pośpiechu — stwierdził z kolei w ubiegłym tygodniu Petr Necas, premier Czech.
Przyjęciem unijnej waluty nie zajmuje się też rząd Węgier. Integracja walutowa dla gabinetu Viktora Orbana nie jest celem politycznym, a ponadto sytuacja fiskalna Węgier (zwłaszcza dług publiczny przekraczający 80 proc. PKB) nie pozwalają myśleć o przyjęciu euro w ciągu najbliższych lat.
Polski rząd również łagodzi stanowisko. O tym, że nie ma co spieszyć się do strefy euro, wypowiadali się ostatnio Jacek Rostowski, minister finansów, Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przy premierze, oraz wicepremier Waldemar Pawlak.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu"