Ucieczka od obligacji Hiszpanii

JKW
opublikowano: 12-04-2012, 00:00

Południowe królestwo ponownie weszło na ścieżkę Grecji, Irlandii i Portugalii.

Ryzyko niewypłacalności Hiszpanii oceniane jest jako najwyższe w historii. Koszt zabezpieczenia się inwestorów na okoliczność bankructwa kraju (tzw. kontrakty CDS) wzrósł w przypadku 10-letnich obligacji do 469 pkt. Od początku roku poszedł w górę już o 140 pkt.

— Nie mam wątpliwości, że ważą się właśnie losy Hiszpanii — stwierdził wczoraj premier Mariano Rajoy, który przyjeżdża dziś z wizytą do Warszawy.

Oprocentowanie obligacji idzie w górę. Wczoraj rentowność „dziesięciolatek” przekroczyła 6 proc. Zbliża się do bariery 7 proc., przy której o pomoc finansową musiały wystąpić Grecja, Irlandia i Portugalia. Jeśli oprocentowanie skarbowych papierów na dłużej zatrzyma się w okolicy 6-7 proc., koszt nowo zaciąganego długu może być dla rządu nie do udźwignięcia.

— Sądzimy, że rentowności obligacji kraju będą dalej rosły. Rynek będzie sprawdzał, czy Hiszpania sięgnie po zewnętrzną pomoc, czy zdoła tego uniknąć — twierdzi Harvinder Sian, strateg Royal Bank of Scotland.

Jeśli sytuacja wkrótce nie wróci do normy, do akcji wkroczy zapewne EBC. Benoit Coeure, członek zarządu, zapowiedział, że bank może wrócić do skupowania hiszpańskich obligacji. Takie działanie w 2011 r. (kiedy rentowność „10-latek” też przekroczyła 6 proc.) na kilka miesięcy złagodziło sytuację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu