Uciekają pieniądze na drogi

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 12-05-2011, 00:00

Kolejowe spółki przygotowują plany na wypadek, gdyby Bruksela nie zgodziła się oddać "ich" kasy na drogi.

Kolejarze mogą odbić część dotacji

Kolejowe spółki przygotowują plany na wypadek, gdyby Bruksela nie zgodziła się oddać "ich" kasy na drogi.

Drogowcy już zacierali ręce, bo mieli dostać 1,2 mld EUR unijnych funduszy, których nie potrafili wydać kolejarze. Ci jednak wciąż nie powiedzieli ostatniego słowa i przygotowują projekty na wypadek, gdyby Bruksela nie zgodziła się na przesunięcie kasy. A taki scenariusz jest prawdopodobny.

— Komisja Europejska wysyła takie sygnały, ale na razie prowadzimy z nią tylko nieformalne konsultacje — mówi Patrycja Wolińska Bartkiewicz, wiceminister infrastruktury.

Asy i plany "B"

Pod koniec marca zapytaliśmy panią minister, czy firmy kolejowe mogą dostać część kasy obiecanej przez rząd drogowcom. Wówczas zaprzeczała. Podczas wtorkowego nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej podkomisji monitorującej unijne wydatki dała kolejarzom nadzieję.

— Oczywiście firmy kolejowe przygotowują alternatywne plany zagospodarowania funduszy na wypadek, gdyby Komisja Europejska nie wyraziła zgody na przesunięcie. Nigdy jednak nie zdołają wypełnić całej puli — zaznacza Patrycja Wolińska Bartkiewicz.

Opinię Brukseli powinniśmy poznać najpóźniej na przełomie 2011/12 r.

Okazuje się jednak, że nowych kolejowych projektów jest bez liku, a wiele z nich może zostać zaprezentowanych już w połowie tego roku.

— Pracujemy nad projektami modernizacji dworców w Szczecinie, Bydgoszczy i Gliwicach — wylicza Jacek Prześluga, prezes spółki Dworzec Polski.

Przedstawiciele grupy PKP mają nadzieję, że niezależnie od tego, czy Bruksela zgodzi się przesunąć "ich" kasę na drogi, czy nie, to dworcowe projekty i tak trafią na listę programu Infrastruktura i Środowisko przy okazji zaplanowanej na połowę roku weryfikacji.

Alina Giedryś, wiceprezes ds. funduszy unijnych w PKP Polskie Linie Kolejowe, zadeklarowała, że firma przygotowuje projekty rewitalizacji sieci, czyli przywrócenia parametrów technicznych kolejowych połączeń.

Tylko Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity, podczas obrad komisji milczał jak zaklęty. Zapytaliśmy go, czy nie ma planu "B".

— Oczywiście, że mam. Pracujemy nad kilkoma projektami, ale na razie nie chcemy ich nagłaśniać. Już wkrótce pokażemy asa w rękawie — mówi Janusz Malinowski.

Czy spółka kupi pociągi?

— Myślimy o pozyskaniu taboru, ale nic więcej nie mogę powiedzieć — dodaje szef PKP IC.

I wilk, i owca

Według informacji "PB", projekty Intercity możemy, podobnie jak w przypadku dworców, poznać już przy okazji weryfikacji listy unijnych zadań. Ich wartość nie przekroczy raczej jednak 100 mln EUR. Dworce też nie powinny być droższe. Na dużą kasę apetyt ma natomiast PLK.

— Jeśli Komisja Europejska zgodzi się na uproszczone procedury — lokalizacyjne i środowiskowe — takie jakie były w poprzedniej perspektywie unijnej, PLK są w stanie wykorzystać całą pulę na rewitalizację sieci — mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP PLK.

Formalności to pięta achillesowa spółek PKP. Słabą stroną PLK są też płynność i brak funduszy na wkład własny. Alina Giedryś przyznaje, że jeśli do końca roku firma nie dostanie kredytu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (chodzi o 800 mln EUR), cały jej plan inwestycyjny legnie w gruzach.

Adrian Furgalski, ekspert ds. infrastruktury, nie wyklucza scenariusza, w którym nasz rząd i Bruksela podzielą kasę między drogowców i kolejarzy. Wtedy i wilk będzie syty, i owca cała.

Niedługo skończy się unijne wsparcie na transeuropejskie trasy

Drogowcy szykują plan ratunkowy. Piłka jest po stronie resortów finansów i rozwoju regionalnego.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) za chwilę wykorzysta unijny limit dofinansowania na transeuropejską sieć dróg (TEN-T) z perspektywy finansowej 2007-13. To zła wiadomość. Dobra jest taka, że są wciąż unijne pieniądze na inwestycje spoza sieci TEN-T. Są, ponieważ ich listę rząd mocno okroił. Dlatego teraz drogowcy głowią się, jak przełożyć pieniądze z jednej kieszeni do drugiej.

Związane ręce

GDDKiA przymierza się do podpisania umowy o unijne dofinansowanie budowy A4 Rzeszów — Korczowa. To projekt wart 3,26 zł. Kiedy to zrobi, wykorzysta całą unijną pulę na inwestycje w transeuropejską sieć. A co z unijnym dofinansowaniem dla dróg S3 Gorzów Wielkopolski — Sulechów czy S8 z Piotrkowa Trybunalskiego przez Warszawę i Rawę Mazowiecką do Radziejowic? Przecież te inwestycje, podobnie jak odcinek A4, są wpisane do programu Infrastruktura i Środowisko. Dla nich także dyrekcja chce podpisać w tym roku umowy o dofinansowanie i dostać unijną kasę. Jednak wyczerpując unijny limit ma związane ręce.

"Do czasu wyrażenia zgody przez Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Rozwoju Regionalnego na nadkontraktację nie będą mogły być podpisywane kolejne umowy o dofinansowanie w działaniu 6.1" — napisali przedstawiciele GDDKiA w informacji dla posłów.

Działanie 6.1 to właśnie lista inwestycji TEN-T, zapisanych w programie Infrastruktura i Środowisko.

— Załóżmy, że unijna pula na sieć TEN-T sięga 30 mld zł. Podpisując umowy na taką kwotę wykorzystujemy limit. Chcemy mieć jednak zgodę na nadkontraktację, czyli podpisanie umów powyżej dostępnej puli — precyzuje Magdalena Jaworska, zastępca szefa GDDKiA.

Dyrekcja uważa, że jeśli uzyska aprobatę resortów na wyższy limit, przyspieszy otrzymanie unijnych refundacji. Do tej pory dostała z Unii 8 mld zł, w tym roku zamierza otrzymać prawie 10 mld zł. Jeśli znów będzie mogła podpisywać umowy o dofinansowanie na transeuropejską sieć, kwota może się zwiększyć o 1,3 mld zł.

— Jest gotowe pismo do Ministerstwa Finansów o przekazanie pieniędzy z Krajowej Rezerwy Wykonania (KRW) z puli dostosowania technicznego oraz funduszy, które mają być przesunięte z kolei na drogi. Część może być przekazania na zwiększenie limitu dla dyrekcji, ale z szacunkami dotyczącymi wyższych tegorocznych refundacji unijnych byłbym ostrożny. Mamy napięty budżet i harmonogram przekazywania unijnych dotacji — mówi Adam Ździebło, wiceminister rozwoju regionalnego.

KRW to nagroda dla Polski za sprawne wykorzystywanie unijnej kasy, a dostosowanie techniczne to gratyfikacja za wysoki poziom PKB. W sumie z tych źródeł Polska dostanie 2 mld EUR, ale na transeuropejskie drogi ma trafić tylko 40 mln EUR. To kropla w morzu. Więcej kasy — bo aż 1,2 mld EUR — może otrzymać dyrekcja z puli zabranej przez rząd kolejom.

Z puli do puli

Dyrekcja ma jeszcze jeden pomysł na zwiększenie puli na sieć TEN-T. Chce przesunąć pieniądze z unijnej puli na trasy spoza tej sieci. Po obcięciu inwestycji przez rząd jest na nie za dużo unijnej kasy, dlatego drogowcy chcą przesunąć ją na TEN-T.

— W grę wchodzi przesunięcie 600 mln zł, ale jeśli rozstrzygniemy jeszcze dwa przetargi i oferty będą niższe od kosztorysów, kwota może być wyższa —mówi Magdalena Jaworska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu