Uciekł od Saddama w Polsce dostał szlaban

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2012-11-30 00:00

Hassan Al-Zubaidi, zamieszany w głośną przed laty aferę zbożową biznesmen rodem z Bagdadu, 10 lat czeka na rozstrzygnięcie

W niedzielę w Telewizji Polsat w programie „Państwo w państwie”, powstającym przy współudziale „PB”, przedstawimy historię przedsiębiorcy, który na własnej skórze odczuwa niewydolność polskiego wymiaru sprawiedliwości. Hassan Al-Zubaidi, obywatel polski pochodzenia irackiego, właściciel Centrali Nasiennej Al-Samer z Drawska Pomorskiego, został aresztowany w 2002 r. Za kratami spędził 17 miesięcy. Został oskarżony o kierowanie grupą przestępczą, która miała m.in. wyłudzać dopłaty i kredyty na interwencyjny skup zbóż oraz przywłaszczać sobie zboże. Gazety rozpisywały się o „Hassanie hasającym w zbożu” i podawały, że mogło dojść do przekrętów na dopłatach dla rolnictwa na 100 mln zł. Tło sprawy Al-Zubaidiego nadawałoby się na scenariusz niezłego thrillera politycznego: walka o wpływy na najwyższych szczytach władzy, wykorzystywanie służb specjalnych do politycznych gierek, prowokacja wobec byłego ministra. Mimo upływu 10 lat afera zbożowa nie znalazła finału w sądzie. Proces biznesmena z Iraku oraz 24 innych oskarżonych ciągnie się od 2006 r. Nie oceniamy, kto jest winny, a kto nie. To rola niezawisłego sądu. Jednak bulwersujące jest to, że finiszu postępowania i wyroku nie widać, mimo że Sąd Apelacyjny w Szczecinie już dwukrotnie zganił prowadzący proces szczeciński sąd okręgowy za przewlekłość postępowania, uderzającą w prawa oskarżonych. „Buszującym w zbożu” wypłacono już z pieniędzy podatników około 200 tys. zł tytułem rekompensaty za ślimaczący się proces.

Oskarżył i się ulotnił

Hassan Al-Zubaidi opuścił rodzinny Bagdad w 1994 r.

— Bardzo ciężko się żyło pod rządami Saddama Husajna. Mój ojciec prowadził hurtowy handel kosmetykami i autami. Jednak bezprawie w totalitarnym Iraku było nie do zniesienia. Postanowiłem wyemigrować i ułożyć sobie życie w Polsce, gdzie osiedlili się dwaj bracia — mówi Hassan Al-Zubaidi.

Założył firmę handlującą zbożem.

— Talent biznesowy mam po ojcu, który też wiele mnie nauczył. Wpajał mi uczciwość, szacunek dla pracowników i kontrahentów, ale też twardość i odwagę. W 1998 r. moja firma była już liderem w handlu materiałem siewnym w Polsce — mówi założyciel Al-Samer.

Później zaczął kupować elewatory i przechowywać duże ilości zboża, m.in. dla Agencji Rynku Rolnego (ARR). W 2002 r. w mediach gruchnęło, że prokuratura i CBŚ wytropiły zorganizowaną grupę przestępczą w branży zbożowej. Al-Zubaidi, jej rzekomy szef, miał m.in. przywłaszczyć sobie prawie 3 tys. ton pszenicy i jęczmienia, należącego do Gospodarstwa Rolnego Ryszczewo. Irakijczyk miał na tym zarobić 400 tys. zł.

— W chwili aresztowania moja firma miała w elewatorach około 80 tys. ton zboża należącego do ARR, wartego ponad 40 mln zł. Po co miałbym coś przywłaszczać by zarobić marne 400 tys. zł? To absurdalne zarzuty — twierdzi Irakijczyk.

Prokuratura oparła oskarżenie głównie na zeznaniach tajemniczego „Litwina”. Początkowo także jego widziała na ławie oskarżonych jako członka grupy. Został nawet aresztowany. Jednak w niewyjaśnionych okolicznościach uzyskał status świadka, wypuszczono go na wolność i… zniknął.

— Nikt nie wie, kim tak naprawdę był „Litwin”. Miał trzy fałszywe paszporty . Szokujące jest to, że po tym jak mnie obciążył, wypuszczono go z aresztu. Czy to jest właściwe postępowanie prokuratury?

Mnie zabrano paszport i już 10 lat ciąży na mnie zakaz opuszczania kraju. Uniemożliwia mi to rozwijanie handlu z zagranicą. Najgorszym przeżyciem było jednak to, że nie pozwolono mi odwiedzić ciężko chorego ojca, który wkrótce zmarł — mówi Al-Zubaidi.

Jak prokurator tłumaczy wypuszczenie „Litwina”?

— Decyzja była uzasadniona i zgodna z przepisami — powiedział reporterowi Polsatu Dariusz Domarecki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlk., oskarżyciel w sprawie. Przyznał jednak, że zniknięcie „Litwina” może utrudniać postępowanie.

Rozgrywka służb

Niezwykłe rzeczy działy się wokół Al-Zubaidiego, gdy siedział w areszcie. Kwitła wówczas tzw. szorstka przyjaźń między premierem Leszkiem Millerem a prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Media donosiły, że służby szukały haków na Artura Balazsa, byłego ministra rolnictwa, będącego w dobrych relacjach z głową państwa.

— Odwiedzali mnie w areszcie dziwni panowie, którzy obiecywali, że jeśli przypomnę sobie coś o udziale pana Artura Balazsa w tzw. aferze zbożowej, to szybko wyjdę na wolność. A ja tego pana nie znałem i nie miałem z nim żadnych relacji — mówi Hassan Al-Zubaidi. „Bieg wydarzeń świadczy niezbicie, że przedstawiciele ważnych instytucji państwowych zaangażowali się w czynną prowokację wobec mojej osoby” — pisał w 2004 r.

Artur Balazs do marszałka Sejmu, z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nakłaniania przez służby państwowe Hassana Al-Zubaidiego do składania fałszywych zeznań i tworzenia fałszywych dowodów wobec Artura Balazsa. W 2007 r. sąd uznał, że Wiesław Mądrzejowski, w 2003 r. wicedyrektor CBŚ, „przekroczył swoje uprawnienia i polecił podległemu funkcjonariuszowi przeprowadzenie rozmowy z tymczasowo aresztowanym Hassanem Al-Zubaidim na temat jego wiedzy o przestępstwach na polskim rynku rolnym, w tym roli Artura Balazsa”. Proces „grupy Hassana” był na finiszu pod koniec 2011 r. Z powodu choroby sędzi (przewodniczącej składu) praktycznie został wstrzymany. Z nowym przewodniczącym musi zacząć się od nowa.

Zgłoś swój problem

Masz kłopoty z państwowym lub samorządowym urzędem czy instytucją? Czujesz, że jesteś krzywdzony, prokuratura bezpodstawnie Cię oskarża, Twój biznes jest niszczony, a urzędnicy nie dają Ci żyć? Zgłoś się do nas. Zajmiemy się najbardziej kontrowersyjnymi przypadkami. Będziemy je opisywać w „PB” i przedstawiać w Polsacie w programie „Państwo w państwie”. Nie ograniczymy się do jednorazowego nagłośnienia sprawy. Będziemy ją monitorować, naciskać urzędników, polityków i rząd. Nie zostawimy Cię samego. Pisz na adresy: [email protected] oraz [email protected]