Łódzkie ma pomysł, jak pomóc szkołom wyższym wygrywać konkursy. A jest o co walczyć.
W 2010 r. na uczelnie wyższe czekają niebagatelne kwoty z unijnych funduszy. Województwo łódzkie ogłosi dla nich 12 konkursów za 120 mln zł. W czterech konkursach w Mazowieckiem do podziału będzie aż 70 mln EUR. Sporo pieniędzy rozdzieli też Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW), które zaplanowało 16 konkursów.
Gra jest warta świeczki, ale na razie szkoły wyższe są mało skuteczne.
— W latach 2008-09 przez sito kryteriów oceny merytorycznej przeszło tylko 30 proc. z 119 wniosków o dofinansowanie złożonych przez uczelnie państwowe w ramach naszego Regionalnego Programu Operacyjnego. Odpowiedzią na ten problem ma być startujący w piątek program "Kapitalne uczelnie w Łódzkiem" — mówi Bartosz Rzętkiewicz z łódzkiego urzędu marszałkowskiego.
Województwo zorganizuje cykl szkoleń i seminariów, na których z przedstawicielami uczelni analizowane będą najczęstsze błędy. Ruszy infolinia telefoniczna i kontakt mailowy. Z czym sobie szkoły nie radzą?
— Uczelnie długo podchodziły sceptycznie od udziału w konkursach. Kiedy ich aktywność wzrosła (w 2008 r. złożyły tylko 68 wniosków, a w 2009 r. już 128), większość wniosków i tak zawierała uchybienia, a pomysły były niedopasowane do priorytetów programów. Szłoby im lepiej, gdyby ubiegały się o dofinansowanie na projekty naukowe i stypendia — wyjaśnia Bartosz Rzętkiewicz.
Najwięcej wniosków odpada na etapie oceny formalnej.
— Uczelnie kładą bardzo duży nacisk na tzw. kryteria strategiczne, np. współpracę z instytucjami zewnętrznymi, ale często ich wnioski nie dochodzą nawet do tego etapu analizy — mówi Bartosz Loba, rzecznik MNiSW.
W rankingu pozyskiwania funduszy uczelnie państwowe wypadają gorzej niż prywatne.
— Radzą sobie coraz lepiej, ale nadal popełniają dużo błędów, bo w przeciwieństwie do prywatnych dopiero uczą się profesjonalnego zarządzania. Problemem jest nie tylko prawidłowe wypełnienie wniosków, ale też realizacja projektów, które okazują się źle zaplanowane i nierealistyczne — komentuje Jerzy Kwieciński, wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiebiorczości.