Udana pogoń Europy za Wall Street

WST
opublikowano: 2012-04-12 19:05

Trzy największe parkiety Starego Kontynentu poddawały się w czwartek znacznym wahaniom nastrojów.

Z jednej bowiem strony dyskontowane były informacje jakie amerykańskie władze monetarne przekazały w tzw. Beżowej Księdze o kontynuacji rozwoju największej gospodarki świata, z drugiej zaś nie dają o sobie zapomnieć problemy Eurolandu. Inwestorzy z niepokojem przyjęli również dane o nieoczekiwanym wzroście inflacji we Francji, co z miejsca wzmocniło nastroje propodażowe na giełdzie w Paryżu. Kolejnym powodem do ostrożności był wzrost rentowności włoskich papierów dłużnych.

Wzrostowa pierwsza faza notowań na Wall Street zachęciła obóz byków do większego zaangażowania, w efekcie czego indeksy po południu wyszły wyraźnie nad kreskę. Ostatecznie na finiszu sesji londyński indeks FTSE zyskiwał 1,34 proc. paryski CAC rósł o 0,99 proc. zaś frankfurcki DAX drożał o 1,03 proc.

Gracze pozbywali się udziałów w koncernach paliwowych. Szczególnie mocno na wartości traciły akcje Shell (największa przecena od sześciu miesięcy) i BP. W obu przypadkach powodem są problemy z zanieczyszczeniem środowiska w rejonie Zatoki Meksykańskiej.

O ponad 15 proc. zniżkowała wycena walorów Banco Espirito Santo, największego pod względem kapitalizacji portugalskiego banku znajdującego się w publicznym obrocie. Instytucja zapowiedziała sprzedaż nowych akcji o wartości przynajmniej 1,01 mld EUR w celu podwyższenia wskaźników kapitałowych.

Kontynuowana jest zła passa przez akcje Nokii. Fiński producent telefonów komórkowych, któremu ostatnimi czasy grunt ucieka spod nóg, podobnie jak konkurenci znalazł się na celowniku brokerów. Tym razem analitycy Societe Generale i Morgan Stanley obniżyli rekomendacje i ceny docelowe dla akcji spółki, po obniżeniu przez nią prognozy finansowej.