„UE nie stać na powtórkę z Lehmana”

Przemysław Hewelt
12-10-2011, 10:38

Od początku kryzysu kraje Unii Europejskiej wpompowały w system bankowy już 420 mld EUR – mówi Przemysław Hewelt, ekspert Grant Thornton, były analityk Fitch oraz banku AIB.

Kryzys w strefie euro polega, w uproszczeniu, na tym, że niektóre kraje zadłużyły się do takiego stopnia, że dalsza terminowa obsługa zadłużenia staje się zadaniem bardzo trudnym jeśli nie niemożliwym. W tym kontekście mówi się coraz częściej o groźbie „zarażenia” kryzysem banków, które mają w portfelach obligacje rządowe krajów tzw. grupy PIIGS.

Kraje strefy euro tworzą fundusz stabilizacyjny, który może kosztować ok. 440 mld euro. A warto dodać, że kraje Unii Europejskiej od początku kryzysu w roku 2008 wpompowały już w system bankowy 420 mld euro.

Jaki jest związek między problemami krajów a potencjalnymi stratami banków? Otóż wartość inwestycji poczynionych przez banki może się zmieniać podobnie jak wartość jednostek funduszy inwestycyjnych dla inwestorów indywidualnych. Jak dotkliwe to mogą być zmiany przekonał się już niejeden inwestor w ostatnich paru latach. Ponieważ banki inwestują głównie pieniądze powierzone przez deponentów, to wszelka utrata wartości inwestycji musi być pokryta przez właścicieli banków – z funduszy własnych. Właśnie po to, żeby deponenci mogli otrzymać z powrotem w umówionym terminie należną kwotę wraz z odsetkami.

A jeśli tych kapitałów jest zbyt mało, wtedy konieczne jest, by właściciele dołożyli odpowiednią ilość kapitału, tak by jego poziom zapewniał dalszą bezpieczną działalność banków. Ponieważ w ostatnich latach coraz trudniej o pieniądze inwestorów, do banków z kapitałem i gwarancjami wkraczają rządy. I na to właśnie zostało już wydanych 420 miliardów euro a kolejna, większa kwota jest przygotowywana we wspomnianym funduszu stabilizacyjnym.

Dlaczego więc władze nie pozwalają bankom zbankrutować – tak jakby stało się to z firmami w większości innych gałęzi gospodarki? Otóż koszty braku zaufania do całego systemu bankowego po potencjalnym upadku jednego dużego banku byłyby wyższe niż koszty obecnych działań ratunkowych. Po prostu – polityków i regulatorów Unii Europejskiej nie stać na kolejny wypadek w stylu Lehman Brothers. A podatnicy muszą wierzyć, że tak jest lepiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Hewelt

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / „UE nie stać na powtórkę z Lehmana”