UE przed rozszerzeniem musi się zreformować

Mira Wszelaka
17-12-2001, 00:00

Szczyt Rady Europejskiej w Laeken nie przyniósł dużych niespodzianek. Unia zamierza się reformować, a dziesięciu kandydatów, którzy mogą wstąpić w jej szeregi już w 2004 r., będzie „piętnastce” doradzać — choć bez prawa głosu.

Podczas kończącego przewodnictwo Belgii w UE szczytu w Laeken „piętnastka” podjęła kluczową — z punktu widzenia państw kandydujących — decyzję o reformie. Bez niej nagłe rozszerzenie o kilka lub docelowo kilkanaście państw z pewnością sparaliżowałoby prace unijnych instytucji.

Zgodnie z ustaleniami, za kierunek oraz postępy reform będzie odpowiadać nowa, specjalnie do tego powołana instytucja – Konwent, która rozpocznie prace już w marcu 2002 r. W jego skład — oprócz przedstawicieli państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Europejskiej — wejdą także delegaci z państw kandydujących: po dwóch przedstawicieli parlamentu (w przypadku Polski po jednym z sejmu i z senatu) oraz osoba reprezentująca rząd. Uczestnictwo w pracach Konwentu „przyszłych członków UE” — jak to podkreśla Bruksela — ma być nowym stylem w traktowaniu dotychczasowych kandydatów. Jednak w swojej wspaniałomyślności „piętnastka” nie poszła zbyt daleko.

— Wszystko wskazuje na to, że państwa kandydujące zostaną pozbawione prawa do głosowania w decydujących kwestiach. Jednak już samo uczestnictwo w dyskusji nad przyszłą Unią daje nam duże możliwości działania — komentuje Danuta Hübner, minister ds. europejskich w MSZ.

Niektóre państwa członkowskie obawiają się jednak, że wybór na przewodniczącego konwentu 75-letniego Valery’ego Giscard d’Estaing, byłego prezydenta Francji, może sparaliżować prace nad reformą.

Tymczasem premier Belgii — uprzedzając decyzje personalne polskiego rządu — zarekomendował na jedno ze stanowisk naszego przedstawicielstwa profesora Bronisława Geremka. Zaskoczony premier Leszek Miller nie chciał jednak udzielić wiążącej decyzji, oświadczając, że nie jest on nawet przedstawicielem parlamentu.

W Laeken obyło się też bez różnicowania kandydatów pod kątem liczby zamkniętych rozdziałów, co ucieszyło naszą delegację.

— Polska wraca na dobrą drogę — chwalili nas zarówno Romano Prodi, szef Komisji Europejskiej, jak i Guy Verhofstadt, premier Belgii oraz gospodarz szczytu.

Wszyscy zaś doceniali zarówno nową strategię negocjacyjną rządu jak i jej efekty. Nie obyło się także bez słów zachęty w kierunku większej elastyczności ze strony Polski. O tę jednak może być trudno m. in. w przypadku ziemi, która grozi rozłamem w koalicji rządzącej SLD-UP-PSL. Nie jest więc wykluczone, że już w ciągu najbliższych dni Polska skoryguje swoje stanowisko w tej kwestii.

Laeken było więc potwierdzeniem, że UE szykuje się do rozszerzenia jeszcze w 2004 r. o dziesięć państw. Na taki zapis w deklaracji kończącej szczyt zabiegała nie tylko przewodnicząca w tym półroczu Belgia, ale również sami kandydaci. Ustalono, że jeśli obecne tempo postępów kandydatów w negocjacjach oraz ich reformach wewnętrznych zostanie utrzymane, to dziesięć państw (wymienionych w kolejności alfabetycznej — przyp. red.) Cypr, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Malta, Polska, Słowacja, Słowenia i Węgry, mogłyby być gotowe do wejścia do UE wiosną 2004 roku.

okiem PREMIERA

W zasięgu ręki

Cieszę się, że w deklaracji zostało wymienionych dziesięć krajów „z imieniu”. Teraz trzeba zrobić wszystko, by spełnić warunki członkostwa w 2004 r., a więc przede wszystkim zakończyć negocjacje do końca 2002 r.

Powołam się na słowa, które wypowiedział w Laeken Günter Verheugen, komisarz ds. rozszerzenia Unii Europejskiej. Stwierdził on, że tam gdzie jest wola, tam jest sposób na rozwiązanie problemów. Oferujemy elastyczność, ale oczekujemy jej także od „piętnastki”. Moim zdaniem, finał jest bardzo blisko, dosłownie w zasięgu ręki.

Leszek Miller

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / UE przed rozszerzeniem musi się zreformować