UFG będzie musiał więcej płacić

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-10-30 00:00

Nawet przez 20 lat ofiary wypadków drogowych, spowodowanych przez nieznanego sprawcę, będą mogły starać się o odszkodowanie.

Spór między instytucjami dotyczył interpretacji przepisów prawnych, dotyczących odpowiedzialności ubezpieczeniowej. Dwudziestoletni okres przedawnienia dotyczy czynów, które są przestępstwami. Takim jest ucieczka z miejsca wypadku. Jednak UFG stał na stanowisku, że skoro nie udało się ustalić personaliów sprawcy wypadku, to nie można mówić o odpowiedzialności karnej, tylko cywilnej. W jej przypadku obowiązuje trzyletni okres przedawnienia. W czerwcu Rzecznik skierował pytania w tej sprawie do Sądu Najwyższego. Wczoraj sędziowie stwierdzili, że jeśli doszło do przestępstwa i sprawca uciekł z miejsca wypadku, obowiązuje20-letni okres przedawnienia roszczeń.

W sporze między Rzecznikiem Ubezpieczonych a Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym (UFG) Sąd Najwyższy stanął po stronie tego pierwszego. Zdecydował, że nawet przez 20 lat osoby pokrzywdzone w wypadku drogowym przez nieznanego sprawcę Ubezpieczonych mogą dochodzić odszkodowania. Zgodnie z prawem, wypłaca je UFG, który jest finansowany z części składki na polisy OC, którą powinien mieć każdy kierowca.

— Nie do obrony jest karkołomna argumentacja UFG, że skoro sprawca odjechał z miejsca zdarzenia i nie został ustalony, nie można wykluczyć, że czyn zabroniony popełniło dziecko, osoba chora psychicznie lub upośledzona umysłowo — podkreśla Tomasz Młynarski z biura rzecznika ubezpieczonych. UFG czeka na uzasadnienia do uchwały sądu. — Bez znajomości uzasadnienia nie wiemy, jaką argumentację SN przyjął dla określenia kryteriów, według których można byłoby ustalić fakt popełnienia przestępstwa, gdy sprawca szkody jest nieznany — mówi Aleksandra Biały, rzeczniczka UFG.

Sprawa na pierwszy rzut oka może wydawać się banalna, ale rocznie do funduszu trafia ok. 1,5 tys. spraw o odszkodowania z powodu nieustalenia sprawcy wypadku drogowego. UFG przeznacza na to 35 mln zł. Znaczący wzrost tej kwoty może spowodować konieczność podniesienia składki na fundusz, którą płaci każdy kierowca w polisie OC. W tym roku składka poszła w górę z 1 do 1,3 proc. ceny ubezpieczenia. Był to efekt wzrostu wartości odszkodowań wypłacanych przez fundusz i jego rosnących potrzeb kapitałowych (w ciągu czterech lat będzie potrzebował 250 mln zł).