UKE będzie trudno pogodzić telekomy

Wprowadzenie nowych stawek międzyoperatorskich i zasady wzajemnego dostępu do sieci stacjonarnej budzą emocje operatorów.

Temat regulacji rynku telekomunikacyjnego ostatnio rzadko gości w mediach, ale to cisza przed burzą. Właśnie wypływa kwestia regulacji operatorów stacjonarnych, której obawiają się głownie operatorzy kablowi, i implementacji stawek międzyoperatorskich w telefonii komórkowej. „Puls Biznesu” dotarł do dokumentu, w którym Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) określa zasady dostępu do infrastruktury stacjonarnej w branży telekomunikacyjnej.

Na razie regulacje dotyczą tylko Telekomunikacji Polskiej (TP). Po zmianach analogiczne zasady będą obowiązywały pozostałych graczy. To klucz do przyszłości rynku telco i sprawa, która budziła w ostatnich miesiącach ogromne emocje w branży. UKE próbuje pogodzić interesy wszystkich zainteresowanych. W projekcie, do którego dotarł „PB”, tłumaczy, że chce ułatwić poszczególnym operatorom dostęp do sieci tak, by nie musieli dublować infrastruktury. Urząd chce ich nakłonić do współpracy, by zwiększyć i przyspieszyć inwestycje w nowoczesną sieć telekomunikacyjną. UKE uwzględnił większość postulatów operatorów — reguluje zasady dostępu do infrastruktury pasywnej (np. masztów i szaf telekomunikacyjnych) i utrzymuje odrębne regulacje dla infrastruktury TP. Interweniować chce dopiero wtedy, gdy operatorzy się nie dogadają. Regulator przedstawia też propozycję stawek za dostęp do sieci, które mają być obiektywne, przejrzyste i niedyskryminujące żadnego operatora. Jednak i tak propozycje regulatora prawdopodobnie wzbudzą kontrowersje.

— Podstawową kwestią sporną od początku był m.in. wymóg oferty ramowej oraz jednolitej w skali kraju i dla wszystkich operatorów metodologii kalkulacji opłat na podstawie wytycznych UKE. Stosowanie takich wytycznych wykracza poza obowiązki operatorów nieposiadających znaczącej pozycji rynkowej i praktycznie wyklucza swobodne zawieranie umów. Ponadto operatorzy, także ci najmniejsi, musieliby ponosić kosztyzwiązane z wprowadzeniem rachunkowości regulacyjnej — komentuje Anna Streżyńska, była prezes UKE. W piątek emocje wzbudziła inna sprawa — nowe stawki międzyoperatorskie MTR. UKE opublikował stanowisko, w którym nawołuje operatorów komórkowych, by podpisywali ze stacjonarnymi umowy z uwzględnieniem nowych stawek, które od 1 lipca mają być o połowę niższe niż dzisiaj. Na razie wielka trójka operatorów mobilnych podpisała odpowiedni aneks tylko z operatorem sieci Play, a bez takich umów stawki nie wejdą w życie. „W przypadku dalszego niewykonywania przez operatorów sieci ruchomych obowiązków regulacyjnych (…) prezes UKE uprawniony będzie do wszczęcia przewidzianych przepisami prawa procedur kontrolnych w tym zakresie” — napisał UKE w komunikacie.

Każdy dzień zwłoki to dla operatorów komórkowych duże zyski. Piątkowy komunikat UKE ma być formą nacisku. Analogiczne kontrole na początku roku sprawiły, że komórki szybciutko podpisały brakujące umowy. Kolejnym punktem zapalnym jest zróżnicowanie stawek międzyoperatorskich z krajami spoza Unii Europejskiej, o które zabiegają trzej najwięksi operatorzy komórkowi. Im wyższa stawka, tym komórki więcej zarabiają. UKE odciął się w piątek od regulacji w tym zakresie, co rozsierdziło operatorów alternatywnych. Taka praktyka może stworzyć platformę do ogromnych nadużyć.

— Potrzebne jest porozumienie wszystkich operatorów pod egidą UKE — mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane