Ukraina hamuje rozpędzone auta

opublikowano: 01-01-2019, 22:00

Motoryzacyjne prognozy na 2019 r. zakładają dobrą pogodę. Burzę może jednak wywołać odpływ pracowników na Zachód.

Na motoryzację w 2019 r. należy spojrzeć z kilku perspektyw — z każdej wygląda inaczej. Pierwsza to produkcja.

— W przypadku produkcji samochodów osobowych nie liczę na spektakularne wyniki — podobnie jak w 2018, który jest drugim z rzędu zamykanym pod kreską. Spodziewam się jednak hossy w przypadku ciężarówek i silników — mówi Paweł Gos, prezes firmy Exact Systems.

Na początku 2019 r. fabryka Opla w Tychach rozpocznie produkcję silników benzynowych, a pod koniec 2018 r. polskie fabryki Toyoty w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach zyskały status kluczowych zakładów produkujących elementy układów hybrydowych dla samochodów tej marki w Europie.

Lepsza sprzedaż

Druga perspektywa to sprzedaż. 2018 r. powinniśmy zakończyć rekordowym w XXI wieku wynikiem — ponad 500 tys. zarejestrowanych osobówek.

— Udany powinien być również 2019 r., choć spodziewam się nieco słabszej dynamiki niż w ostatnich latach — mówi Paweł Gos.

Gospodarka nadal się rozwija, a sprzedaż nowych w Polsce jest niska, biorąc pod uwagę wielkość naszego kraju. — Cały rynek aut osobowych czeka przypuszczalnie niewielki wzrost. Na początku roku może dojść do nieznacznego spowolnienia w segmencie premium na skutek wyprzedaży związanych ze zmianami podatkowymi. Część klientów, zwłaszcza z sektora MŚP, przyspieszyło decyzję o zakupie auta. W skali całego roku nie spodziewam się jednak spadku w segmencie droższych aut — mówi Arkadiusz Nowiński, prezes Volvo Car Poland.

Kolejna perspektywa związana jest z globalną ekorewolucją motoryzacyjną, w której Polska aktywnie uczestniczy. Może jeszcze nie od strony popytu, czyli rejestracji aut elektrycznych — tutaj wciąż wypadamy blado na tle europejskim, ale głównie od strony podażowej, czyli produkcyjnej.

— Na liście poddostawców dla sektora elektromobilności jesteśmy sklasyfikowani na jednym z najwyższych miejsc i często dla międzynarodowych koncernów jesteśmy krajem pierwszego wyboru. W 2018 r. wzbogaciliśmy się o kilka dużych inwestycji, m.in. największą w Europie fabrykę baterii litowych do samochodów elektrycznych koreańskiego koncernu LG Chem. Każda taka inwestycja potwierdza, że Polska nie traci, lecz zyskuje na motoryzacyjnej mapie świata. W przyszłym roku liczę na jeszcze więcej — mówi Paweł Gos.

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Z MotoBarometru, cyklicznego badania Exact Systems, wynika, że połowa firm ma nadzieję na powstanie w naszym kraju fabryk części i podzespołów, a 48 proc. — na wzrost wolumenu zamówień w istniejących zakładach. Nie brakuje też optymistów (41 proc.), którzy liczą, że w Polsce stanie nowa fabryka aut elektrycznych lub hybrydowych.

Ukraiński odpływ

Jednym z bardziej widocznych zjawisk w branży jest postępująca konsolidacja na rynku dystrybucji części zamiennych.

— W tym roku spodziewam się jej intensyfikacji. Na naszymrynku pojawili się i pojawią nowi gracze o globalnym zasięgu i bogatym know-how. Międzynarodowy charakter firm dystrybucyjnych może być przeszkodą we współpracy z polskimi producentami części zamiennych. Jednak przed producentami, którym uda się zaistnieć w globalnej sieci, otworzą się nowe rynki — mówi Bartosz Mielecki, dyrektor zarządzający Polskiej Grupy Motoryzacyjnej.

Hamulcem rozpędzonego sektora automotive może okazać się jednak ograniczony dostęp do wykwalifikowanej kadry i wzrost kosztów pracy. Już ponad połowa zakładów produkcyjnych sięga po pracowników z Ukrainy. W 2019 r. jednak może być o nich trudniej — Czechy i Słowacja już zliberalizowały przepisy o zatrudnianiu Ukraińców, a Niemcy wprowadzają zmiany w prawie migracyjnym i częściowo otwierają rynek pracy na specjalistów spoza UE.

— W tym niełatwym dla pracodawców otoczeniu istotna będzie dywersyfikacja kanałów poszukiwania kandydatów i wyjście poza utarte schematy, czyli oferowanie czegoś więcej niż samo wynagrodzenie — uważa Paweł Gos.

Bartosz Mielecki uważa, że jeśli w 2019 r. Niemcy rzeczywiście ułatwią zatrudnianie obywateli spoza UE, polskie zakłady produkcyjne mogą mieć problemy z utrzymaniem pracowników napływowych z Ukrainy.

— To niebezpieczna perspektywa, która może mieć wpływ nie tylko na branżę motoryzacyjną, ale całą gospodarkę. Dlatego potrzebne są systemowe rozwiązania — to zadanie dla rządu — mówi Bartosz Mielecki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy