Złapał Wiktor Wiktorzyna, a Wiktorzyn za łeb trzyma… Zdaję sobie sprawę, że moja rymowana improwizacja, nawiązująca do dialogu społecznego Kozaka z Tatarzynem, jest niskiej próby — ale za to bardzo celnie charakteryzuje wymykającą się spod kontroli sytuację na Ukrainie.
Od sierpnia ubiegłego roku podział władzy pozornie wyglądał na ustabilizowany — wspólnie panowali prezydent Wiktor I Juszczenko i premier Wiktor II Janukowycz. Strona rządowa wymyśliła nawet na tę okoliczność PR-owskie hasło „dwóch Wiktorów — jedna Ukraina”. Jednak „pomarańczowa rewolucja” to już zamierzchła przeszłość, a punktem odniesienia stało się „przełamanie kryzysu konstytucyjnego”, gdy powstawał rząd Janukowycza. Konflikt obu Wiktorów cały czas wisiał w powietrzu i wreszcie nastąpiło jego przesilenie. Z naszego punktu widzenia co najwyżej egzotyczny wydaje się powód wydania przez prezydenta dekretu rozwiązującego Radę Najwyższą, któremu Rada nie zamierza się podporządkować — otóż Juszczenko uznał za niekonstytucyjne… przechwytywanie posłów opozycji przez rządową koalicję.
Pęknięcie kruchej równowagi władzy na Ukrainie jest dla nas wiadomością fatalną. Niezależnie od następstw politycznych, praktycznie oznacza fiasko planowanego w przyszłym miesiącu w Polsce energetycznego szczytu pięciu prezydentów, którzy mieliby wreszcie zdecydować o przystąpieniu ich państw do budowania korytarza transportowego kaspijskiej ropy. Ideę ropociągu z ukraińskich Brodów do Płocka wypada zatem bezterminowo zawiesić.
Po rozmowie telefonicznej prezydent Lech Kaczyński poparł argumentację prezydenta Wiktora Juszczenki. Zachowując zawodową solidarność, premier Jarosław Kaczyński powinien dla równowagi poprzeć premiera Wiktora Janukowycza… To żart, ale dla interesów Polski konieczna jest dywersyfikacja nie tyle sympatii — bo sercem pozostaniemy przy kolorze pomarańczowym — ile przynajmniej politycznych kontaktów. Dzisiaj na Ukrainie dominuje kolor niebieski i jeżeli 27 maja rzeczywiście odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne — jego przewaga tylko się umocni.
Jacek Zalewski