Resort gospodarki chce ułatwić życie hurtownikom mocnych alkoholi. Biznes się cieszy i prosi o więcej.
Ministerstwo Gospodarki (MG) przygotowało założenia do liberalizacji zasad dotyczących hurtowego obrotu napojami o zawartości powyżej 18 proc. alkoholu. Na pierwszy ogień ma iść ograniczenie wymogów uzyskiwania zezwoleń.
— Przede wszystkim chcielibyśmy odejść od obowiązku przedstawiania dokumentów niezbędnych do otrzymania zezwolenia na hurtowy handel alkoholem. Zamiast rozmaitych zaświadczeń, jak np. o niezaleganiu z podatkami czy ZUS, przedsiębiorca powinien tylko złożyć oświadczenie, że spełnia te wymogi, i od razu otrzymywałby zezwolenie. Oczywiście prawdziwość tych oświadczeń byłaby sprawdzana — mówi Jarosław Mąka, dyrektor Departamentu Administrowania Obrotem (DAO) w resorcie gospodarki.
Ponadto hurtownicy mocnych trunków uzyskiwaliby zezwolenia na czas nieokreślony (dziś normą są zezwolenia czasowe). Zniknąć miałby też obowiązek posiadania stacjonarnego magazynu.
— Dzięki zezwoleniom bezterminowym przedsiębiorcy mogliby elastyczniej planować inwestycje. Poza tym obowiązek posiadania stacjonarnego magazynu jest nieżyciowy. Logistykę można ukształtować bez niego — dodaje Jarosław Mąka.
Co o tym sądzi biznes?
— Zmiany są korzystne, bo ograniczają biurokrację i wymogi formalne. Jednak problemy branży są o wiele poważniejsze i rząd powinien systemowo naprawić zasady handlu alkoholem, które nie przystają do potrzeb rynku — mówi Leszek Wiwała, prezes Polskiego Przemysłu Spirytusowego.
Podobnie uważa Krzysztof Kajda z PKPP Lewiatan.
— Dobrze oceniamy te propozycje, lecz są one tylko małym krokiem. Zmiany powinny objąć także handel detaliczny i wszystkie rodzaje napojów alkoholowych. Ponadto zmian wymagają zasady ustalania punktów sprzedaży alkoholu przez gminy. Obecne są korupcjogenne — mówi Krzysztof Kajda