Ulga przewoźników jest przedwczesna

opublikowano: 10-01-2019, 22:00

Czwartkowe głosowania Komisji Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego (oznakowanej kodem TRAN) wlały nieco otuchy w serca przewoźników z kilku państw Europy Środkowej i Wschodniej.

Notabene ich reprezentanci z Polski, Węgier, Litwy, Słowenii, Chorwacji, Bułgarii i Rumunii w czasie posiedzenia TRAN pikietowali przez brukselską siedzibą PE na placu Luksemburskim. Transportowa ulga jest jednak zdecydowanie przedwczesna, komisyjne skreślenie z tzw. pakietu mobilności niektórych przepisów niekorzystnych dla firm z naszej części Unii Europejskiej (czytaj na str. 3) absolutnie nie zakończyło jeszcze wątku. Zwłaszcza że regulacje dotyczące tzw. kabotażu zostały zaakceptowane. W sytuacji pewnego pata trudno typować, czy w ogóle i co sfinalizuje się prawnie do końca obecnej kadencji unijnych władz. Pokonani zwolennicy zmian rzecz jasna będą próbowali do skutku. Pożegnalne posiedzenie PE odbędzie się w Strasburgu 15-18 kwietnia, zatem czasu nie zostaje już wiele.

Komisja PE nie przyjęła proponowanych
przez KE nowych zapisów o czasie odpoczynku oraz o delegowaniu kierowców.
Zobacz więcej

Komisja PE nie przyjęła proponowanych przez KE nowych zapisów o czasie odpoczynku oraz o delegowaniu kierowców. Fot. iStock

Losy rozporządzeń transportowych doskonale ilustrują skomplikowanie procedury stanowienia unijnego prawa. W skrócie przypomnę, że inicjatywę legislacyjną ma wyłącznie Komisja Europejska (KE), która ocenia potencjalne skutki gospodarcze, społeczne oraz środowiskowe wnoszonych projektów. Unijny gabinet nie może nagle podrzucić swoich pomysłów do zgłoszenia np. grupce europosłów. Zatem nikomu nawet nie przychodzi do głowy, bo wykluczony jest prawnie, wyjątkowo szkodliwy proceder uprawiany przez tzw. dobrą zmianę w Polsce. U nas od trzech lat najbardziej kontrowersyjne projekty ustaw, produkowane w ministerstwach, forsowane są z zaskoczenia przez PiS ścieżką poselską, co pozwala omijać uzgodnienia i konsultacje. Unijne prawo uchwalane jest przez dwa równorzędne organy. PE to tylko jedna izba, drugą jest ministerialna Rada UE. Wszystko odbywa się w trybie negocjacji i uzgodnień, w finale obie strony muszą przyjąć dyrektywę lub rozporządzenie jednobrzmiąco. Aktywnie włącza się także autor projektu, czyli KE, w trybie tzw. trilogu.

Ponad miesiąc temu rządy Polski oraz innych państw regionu poniosły transportową porażkę w Radzie UE. 4 grudnia 2018 r. po kilkunastogodzinnej, dramatycznej debacie Rada ds. Transportu, Telekomunikacji i Energii (TTE) przyjęła właśnie przepisy, które wczoraj w komisji PE częściowo przepadły. Wtedy rządowi PiS nie udało się zmontować tzw. mniejszości blokującej — przeciwko niekorzystnym dla naszych firm zapisom byli ministrowie z Polski, Węgier, Litwy, Łotwy, Chorwacji, Bułgarii, Belgii oraz państw wyspiarskich — Irlandii i Malty. Wspomnianą mniejszość może utworzyć ponad 45 proc. unijnych państw, czyli co najmniej 13, skupiających ponad 35 proc. ludności. Paradoksalnie znacznie łatwiej poszło wczoraj na forum TRAN. Polscy europosłowie z różnych grup politycznych włączyli do koalicji kolegów również z państw, których rządy na forum grudniowej Rady UE głosowały inaczej — m.in. Portugalczyków, Hiszpanów i Rumunów. Wykonany został zatem krok w kierunku obrony rynku przewozowego przed protekcjonizmem i wprowadzeniem niekorzystnych dla polskich przewoźników zapisów o delegowaniu kierowców, skokowo zwiększających koszty działalności. Pytanie dnia brzmi — czy uda się powtórzyć taką prorynkową mobilizację podczas głosowania na sesji plenarnej PE…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Ulga przewoźników jest przedwczesna