Nie ma jedności w rządzie wobec pomysłu kolejnej podatkowej ulgi dla rolników. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) proponuje zwolnienie z podatku dochodowego rolników uzyskujących ze sprzedaży swoich produktów roczne przychody do 40 tys. zł. Po przekroczeniu tego progu mieliby płacić niski (2-procentowy) podatek zryczałtowany. Jak twierdzi MRiRW, ulga ma poprawić pozycję polskich rolników wobec zagranicznych.

Przeciwko pomysłowi resortu Krzysztofa Jurgiela występuje Ministerstwo Finansów (MF). Ostrzega, że koszty dla budżetu państwa, wynikające z przyznania nowych ulg, mogą negatywnie wpłynąć na możliwości finansowania innych programów rządu. „Należy pamiętać, że zwiększenie wydatków budżetu państwa wiązać się będzie z koniecznością poszukiwania dodatkowych środków, czyli z ograniczeniem innych wydatków. Należy wziąć pod uwagę koszty realizacji innych zadań, istotnych z punktu widzenia kierunków polityki rządu, m.in. programu 500+” — czytamy w opinii MF. Resort Pawła Szałamachy sugeruje, by MRiRW wygospodarowało pieniądze na rolnicze ulgi z własnego budżetu. Pomysłodawca ulgi problem bagatelizuje — twierdzi,że skorzysta z niej niewielu rolników (ok. 10 tys.), a roczne koszty dla budżetu państwa nie przekroczą 8 mln zł.
MF uważa jednak, że koszty są źle wyliczone i prosi ministerstwo rolnictwa o zweryfikowanie szacunków.
Resortowi finansów pomysł rządowych kolegów nie podoba się w ogóle i w szczególe. „Nie do zaakceptowania jest zaproponowana kwota zwolnienia w wysokości 40 tys. zł, w szczególności że w uzasadnieniu nie wskazuje się na jakiej podstawie ustalono kwotę zwolnienia w takiej wysokości” — pisze Leszek Skiba, wiceminister finansów. Co ciekawe, MF oponuje przeciwko rolniczej uldze, argumentując, że doprowadzi ona do pogłębienia… nierówności wobec prawa. Zazwyczaj samo odrzucało takie argumenty, forsując swoje projekty podatkowe. „Zwolnienie z podatku dochodowego w projektowanej wysokości byłoby niesprawiedliwe w stosunku do podatników, którzy prowadzą działalność gospodarczą, a ich przychody nie przekraczają 40 tys. zł rocznie” — zaznacza wiceminister. MF podaje, że dyskryminowanych przedsiębiorców byłoby 358 tys. Podkreśla, że kwota 40 tys. zł jest dwukrotnie wyższa od limitu zwolnienia innych podatników od obowiązku stosowania kas fiskalnych (poniżej 20 tys. zł). Resort finansów wytyka też pomysłodawcom, że ich projekt nie przewiduje żadnej ewidencji rolniczej sprzedaży na potrzeby uzyskiwania zwolnienia z podatku. Na ten problem zwróciła uwagę także Rada Legislacyjna przy kancelarii premiera. Ostrzegła, że nienałożenie na rolników obowiązku stosowania kas fiskalnych doprowadzi do patologii i nadużyć w celu skorzystania z ulgi.