Ułomnym brak dróg edukacji

Anna Maria Seroczyńska
opublikowano: 18-06-1999, 00:00

Ułomnym brak dróg edukacji

Kwalifikacje powinny być ważniejsze od fizycznej sprawności pracownika

ZAMYKANIE DRZWI: System pracy chronionej funkcjonuje coraz lepiej — rocznie przybywa w zakładach trzydzieści tysięcy nowych miejsc pracy. Niestety, to wszystko może się załamać w związku z nowymi planami rządu, związanymi z likwidacją ulg podatkowych. W efekcie 150 tys. osób straciłoby pracę — komentuje Narcyz Janas, prezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych. fot. BS

Niepełnosprawni mogą być równie dobrymi szefami jak ich w pełni sprawni koledzy. Niestety, obecny system edukacyjny już na starcie stawia te osoby na przegranej pozycji i zmniejsza możliwość zdobycia odpowiedniego wykształcenia. Bez tego nie ma szans na pracę na tzw. otwartym rynku, a jedynie w zakładach pracy chronionej, których przyszłość stoi pod znakiem zapytania.

Wbrew powszechnej opinii, wiele osób niepełnosprawnych sprawuje kierownicze funkcje. Niestety, dotyczy to tylko zakładów pracy chronionej, gdyż na tzw. otwartym rynku pracy ich odsetek jest znikomy. Podstawową barierą jest brak wykształcenia, za którym idą niskie kwalifikacje zawodowe.

— Ponad 50 proc. zatrudnionych osób niepełnosprawnych posiada podstawowe wykształcenie. Nieliczni legitymujący się wyższym wykształceniem są wchłaniani przez zakłady pracy chronionej, w których czekają na nich kluczowe stanowiska — mówi Narcyz Janas, prezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON), który sam jest osobą niepełnosprawną.

Trzeba chcieć

Przykłady niepełnosprawnych kierowników w zakładach pracy chronionej, a zwłaszcza w firmach na otwartym rynku potwierdzają tezę, że takie osoby mogą kierować ludźmi wcale nie gorzej niż ich w pełni zdrowi koledzy. Niepełnosprawność nie przeszkadza pragnącemu zachować anonimowość specjaliście (w przeszłości właścicielowi szkoły językowej) pełnić od pięciu lat funkcję kierownika zespołu w jednym z oddziałów Commercial Union.

— Ludziom wydaje się, że niepełnosprawny to taki, który nie ma pieniędzy i siedzi na ławce, czekając z założonymi rękami na koniec. Na początku mojej drogi zawodowej próby wyjścia z marazmu budziły zdziwienie, a teraz tylko podziw — opowiada szef z Commercial Union.

Krzysztof Madej, mistrz w wydziale produkcyjnym w Suwarach — zakładzie pracy chronionej w Pabianicach, ma za sobą piętnaście lat pracy na kierowniczym stanowisku i jestem przekonany, że ludzie mniej sprawni mogą być dobrymi szefami. Twierdzi, że jest to kwestia siły charakteru i chęci oraz życzliwości pracowników.

Brak dostępu

Przedstawiciele niektórych zachodnich koncernów w Polsce twierdzą, że nie mają nic przeciw zatrudnianiu osób z grupą inwalidzką. Wyznacznikiem przyjęcia kogoś do pracy są bowiem kwalifikacje i umiejętności.

— Na stanowisku inżyniera nigdy nie zatrudnialiśmy osoby niepełnosprawnej, chociaż kilka lat temu starał się o to pewien człowiek. Odpadł po wstępnej selekcji, ale jedynie ze względów merytorycznych. Jakiś czas temu wśród tysiąca osób starających się o pracę w dziale produkcji znajdowało się dziesięciu głuchoniemych, niestety nie wzięliśmy ich pod uwagę, gdyż przyjęcie ich wiązałoby się z dodatkowymi kosztami, na które firma nie mogła sobie pozwolić. Przy następnej rekrutacji już nie odpowiedzieli na ogłoszenia — tłumaczy Paweł Tomaszuk, dyrektor personalny z Opla/General Motors z Warszawy.

Szef POPON podkreśla, że nie tylko brak wykształcenia i kwalifikacji przeszkadza osobom niepełnosprawnym w zdobyciu pracy. Kolejną przeszkodą są bariery architektoniczne i komunikacyjne. Nie można też zapomnieć o stereotypach.

— Swoje robi nie najlepsze nastawienie społeczeństwa do osób niepełnosprawnych. Są postrzegane jako ci, którym trzeba pomóc, a nie jak osoby, które są zdolne do kierowania innymi — mówi Narcyz Janas.

Próby integracji

Szef POPON zaznacza, że dyskryminacja niepełnosprawnych zaczyna się już na etapie edukacji, gdyż obecny system nie daje im identycznych szans z osobami zdrowymi. Próby zmiany tego stanu rzeczy kończą się niepowodzeniem być może z tego względu, że w instytucjach państwowych, obsługujących niepełnosprawnych, brakuje ich przedstawicieli. Narcyz Janas podkreśla, że jego organizacja jest zainteresowana stworzeniem integracyjnych szkół zawodowych oraz centrum szkolenia liderów dla osób na stanowiskach kierowniczych. Dla najciężej upośledzonych planuje otworzenie centrum kształcenia na odległość, przez Internet.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Maria Seroczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Ułomnym brak dróg edukacji