Ulotce potrzeba dobrej czcionki
Księgowi źle reagują na kolor czerwony
Coraz więcej firm do promocji swoich produktów wykorzystuje mailing. Jego podstawą jest dobrze zrobiona ulotka. Niestety, niewielu potrafi właściwie ją zaprojektować.
— Ulotki mają przyciągnąć uwagę klientów, którzy je dostają. Nie jest to proste. Większość ludzi — nie zerkając na nie — wyrzuca je do kosza — tłumaczy Magdalena Sukniewicz z Wydawnictwa Wiedza i Praktyka.
Twierdzi, że główną formą promocji publikacji wydawnictwa jest właśnie mailing.
— Najważniejsze jest precyzyjne określenie adresata. Naszą ofertę wysyłamy do osób, które proponowana przez nas tematyka na pewno zainteresuje — wyjaśnia Magdalena Sukniewicz.
Przyznaje, że z rozesłanych ofert wydawnictwa 5 proc. kończy się zamówieniem.
Jaka ulotka
Właściwe dobranie grupy docelowej jednak nie wystarczy. Wiedząc, kto będzie czytał ulotkę, trzeba ją odpowiednio napisać.
— Mając zdefiniowanego adresata, wiemy czego on się obawia, czego oczekuje i z czym ma największe problemy. W ulotce podkreślamy interesujące go rzeczy — opowiada Magdalena Sukniewicz.
Twierdzi, że bardzo ważny jest język, jakim napisano ulotkę. Inaczej powinno się formułować ofertę kierowaną do sekretarek, a inaczej do księgowych.
— Uwagę zwracamy też na czcionkę, układ graficzny i kolory dominujące w ulotce. Na przykład na księgowych źle oddziałują intensywne kolory. Czerwony kojarzy się im z błędem — mówi Filip Kalczyński z Wiedzy i Praktyki.
Przyznaje, że tekst jest najbardziej czytelny, gdy czarne litery widnieją na jasnym tle.
— Tymczasem ulotki wielu firm na granatowym lub wręcz czarnym tle mają białe litery — informuje Magdalena Sukniewicz.
Zakazana kursywa
Jej zdaniem niewskazane jest również pisanie kursywą. Badania wykazują, że najlepiej czyta się tekst napisany tzw. czcionką szeryfową. Powoduje ona, że czytająca osoba nie skacze po tekście, lecz prześledzi go od początku do końca. Najbardziej skuteczne są nietypowe ulotki. Muszą one jednak spełniać wymienione zasady. Błędem popełnianym przez większość firm jest stosowanie na ulotce nadmiaru elementów graficznych, co powoduje, że nie da się w ogóle odczytać tekstu. Ten ostatni powinien mieć dominującą pozycję, a grafika ma go tylko wspomagać.
— Jedna z naszych ulotek liczy aż 16 stron. Jest wartko napisana, od razu na jej początku przedstawiamy korzyści, jakie klient może uzyskać po przeczytaniu naszych pozycji. To nieprawda, że za duża liczba literek zniechęca do spojrzenia na ulotkę — twierdzi Filip Kalczyński.
Brakuje źródeł
Zdaniem Magdaleny Sukniewicz, problem polega na tym, że w Polsce brakuje źródeł, które podawałyby podstawowe informacje na temat pisania ulotek.