Resort twierdzi, że nie ma przeszkód prawnych, by odwołać Wiktora Błądka z funkcji prezesa. Do roszad może dojść także w nadzorze.
Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), największy udziałowiec KGHM, zaakceptowało wybór Wiktora Błądka, prezesa spółki, na reprezentanta załogi w zarządzie. Nie oznacza to jednak końca sporu.
— Z analiz przygotowanych przez naszych prawników wynika, że rada nadzorcza ma pełne kompetencje do tego, aby podjąć decyzję o odwołaniu pana Błądka z funkcji szefa spółki. Zostanie on wówczas tylko członkiem zarządu — mówi Janusz Kwiatkowski, rzecznik MSP.
To ważna zapowiedź, bowiem wczoraj Ryszard Zbrzyzny, poseł SLD i szef działającego w KGHM Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, zapowiedział, że rada nadzorcza nie może odwołać Wiktora Błądka ze stanowiska prezesa. Jego zdaniem, mogą to zrobić jedynie pracownicy w głosowaniu. Wszystko powinno wyjaśnić się 30 maja. Wówczas bowiem spotka się rada nadzorcza Polskiej Miedzi i dyskutowany będzie punkt dotyczący zmian w zarządzie. Jacek Socha, minister skarbu, twierdzi, że prezesem KGHM nie powinien być reprezentant załogi. Skarb państwa posiada większość w radzie nadzorczej, więc z przegłosowaniem odpowiedniej uchwały nie powinno być problemu. Teoretycznie. Kłopot w tym, że z rady płyną niejednoznaczne sygnały. Janusz Maciejewicz, jej przewodniczący, stwierdził, że nie widzi nic złego w łączeniu funkcji przez Wiktora Błądka.
— Jeżeli rada nie będzie wykonywała instrukcji skarbu, to można się spodziewać odwołania członków z ramienia resortu — zapowiada osoba związana z MSP.
Już raz ministerstwo ukarało w taki sposób członków rady KGHM. Poszło wówczas o niezgodny z instrukcjami wybór... Wiktora Błądka na prezesa spółki. Sam nominant jednak się utrzymał.
Na razie resort zaapelował do prezesa, by ten podał się do dymisji.



