Umiarkowany dostatek

opublikowano: 19-08-2013, 00:00

Rynek edukacji dla menedżerów, jak każdy inny, nie stoi w miejscu. Ale opinie co do zmian są podzielone

Liczba programów MBA w Polsce spadła w 2010 r. o 7 proc., w 2011 o 4 proc., a w 2012 o 3 proc. Według MBA Portal wzrost odnotowano dopiero w 2013 r., kiedy, co prawda zamknięto pięć programów, ale też pojawiło się dziewięć nowych. Jakub Leszczyński, redaktor naczelny MBA Portal, uważa, że to oznaka niesłabnącego zainteresowania takimi studiami.

Zobacz więcej

DO WYBORU: W Polsce jest zapotrzebowanie zarówno na programy specjalistyczne, jak i ogólne. To słuchacze określają, czego im potrzeba, a szkoły biznesu muszą dopasować do tego ofertę — mówi Sylwia Hałas-Dej, dyrektor Centrum Studiów Podyplomowych ALK. [FOT. WM]

— Nowe programy pojawiają się nie w Warszawie, ale głównie w innych miastach. To znak, że dostosowują się do potrzeb rynku i kandydatów i że studia MBA ciągle są ważnym elementem oferty edukacyjnej dla menedżerów — ocenia Jakub Leszczyński. Zdaniem dr. Piotra Buły, dyrektora Krakowskiej Szkoły Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, popyt na studia MBA odzwierciedla z reguły sytuację gospodarczą. Po 2008 r., kiedy nastąpiło spowolnienie, spadała liczba chętnych. Teraz warunki ekonomiczne się poprawiają, więc pracodawcy chętniej wysyłają menedżerów na studia.

Najdroższa stolica

— Studia MBA są stosunkowo drogie, dlatego popyt na nie jest ograniczony. Nie spodziewam się aż takiego wzrostu zainteresowania, by każdy kurs mógł mieć wystarczającą liczbę słuchaczy. Niektóre programy znikną z rynku, ale to nie znaczy, że nie będą się pojawiały kolejne, których organizatorzy będą się starali znaleźć jakąś unikatową cechę, by przyciągnąć studentów — sądzi Sylwia Hałas-Dej, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego warszawskiej Akademii Leona Koźmińskiego (ALK).

Według niej studia MBA należy oceniać po ich reputacji, jakości absolwentów i przebiegu ich karier. Konkurencja wymusza doskonalenie programów. Gorzej, jeśli zacznie się wojna cenowa, bo dobre MBA po prostu nie może być tanie. Musi mieć najlepszych wykładowców, wartościowe studia przypadków, licencyjne gry decyzyjne — a to wszystko kosztuje. Jak podaje MBA Portal, średni koszt takich studiów w 2013 r. wynosi około 31 tys. zł. Najdroższy program kosztował prawie 120 tys. zł. Ale z 52 oferowanych przez polskie uczelnie studiów MBA aż 27 nie zmieniło ceny, wzrosło czesne za 11 (średnio o około 12 proc.). Najwięcej, bo 20 programów proponują uczelnie w Warszawie, ale tu jest też najdrożej — średnio o ponad 7 tys. zł więcej od średniej krajowej. W Krakowie, gdzie można wybierać spośród pięciu programów, trzeba płacić około 5 tys. mniej od średniej krajowej.

Lepsze notowania

Niewiele zmieniło się w 2013 r. w rankingu MBA prowadzonym przez „Perspektywy”. Do pierwszej dziesiątki, na 8. Pozycję, wskoczył z 11. Franklin University MBA przy Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Pojawił się też MBA-SGH (9. miejsce) warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej, po raz pierwszy zgłoszony do rankingu. Na pierwszym miejscu w 2013 r. są studia Executive MBA Akademii Leona Koźmińskiego, które zamieniły się miejscami z Warsaw-Illinois Executive MBA Uniwersytetu Warszawskiego (teraz trzecie miejsce, a przez poprzednie dwa lata pierwsze).

— To przede wszystkim efekt uzyskanych akredytacji międzynarodowych i wysokiej pozycji naszego programu w ostatnim rankingu „Financial Times” [edycja dotycząca Executive MBA; „FT” prowadzi także ranking Global MBA — red.], który wśród wszystkich programów MBA na świecie — a jest ich ponad 10 tysięcy — umieścił Executive MBA Koźmińskiego na 46. miejscu — informuje Sylwia Hałas-Dej.

Coraz częściej uczelnie proponują kierunkowe programy MBA, przeznaczone dla konkretnych branż, np. HR-owców czy menedżerów z branży medycznej.

Na dwoje babka wróżyła

O przyszłości rynku edukacji menadżerskiej eksperci mają jednak różne opinie. Zdaniem Sylwii Hałas-Dej, w Polsce jest zapotrzebowanie zarówno na programy specjalistyczne, jak i ogólne. To słuchacze określają, czego im potrzeba, a szkoły biznesu muszą dopasować do tego ofertę. Dodaje, że na świecie popularne są międzynarodowe MBA, prowadzone przez konsorcja uczelni z różnych krajów, najlepiej też z różnych obszarów kulturowych. Nieco innego zdania jest Jakub Leszczyński.

— Myślę, że przyszłością studiów MBA są nadal programy ogólne i one stanowią przytłaczającą większość na rynku — około 85 proc. Ogólne studia MBA oferują całościowe spojrzenie na zarządzanie przedsiębiorstwem, a co za tym idzie — uzyskiwana wiedza jest bardziej uniwersalna. Potrzebę uzupełnienia wiedzy z wybranej dziedziny zarządzania można uzupełnić na studiach Post MBA — mówi szef MBA Portal. Jeszcze inaczej widzi to Piotr Buła.

— Wydaje mi się, że rynek będzie szedł w stronę kierunkowych programów MBA, bo menedżerowie będą szukali mniej ogólnej, a bardziej specjalistycznej wiedzy z zakresu ich działalności. W ujęciu ilościowym programy MBA mogą także w najbliższej przyszłości ustąpić miejsca studiom podyplomowym typu MBA. Po prostu dobre programy Executive MBA nie „pomieszczą” wszystkich chętnych menadżerów — komentuje Piotr Buła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy