Umorzenie z braku doniesienia

Adam Sofuł
27-11-2006, 00:00

Tym razem góra nie urodziła nawet myszy. Trybunał Stanu nie miał okazji osądzić byłego ministra skarbu Emila Wąsacza, bo nie otrzymał w tej sprawie odpowiednio sformułowanego wniosku. Wydawało się, że w kontaktach między tak ważnymi instytucjami, jak Sejm i Trybunał Stanu, w tak ważnej sprawie, jak sądzenie byłego ministra rządu RP, nie powinno być żadnej fuszerki. Ale posłowie nas nie zawiedli. To im zawdzięczamy nową formułkę: umorzenie z braku doniesienia.

Decyzja trybunału to kolejna (po bankowej komisji śledczej) pre- stiżowa porażka Sejmu. Posłowie, którzy rwą się do ujawniania skomplikowanych afer finansowych i grzmią o patologiach prywatyzacji, sami mają problemy z procedurami prawnymi. Tak bywa, gdy twarde dowody zastępuje głębokie wewnętrzne przekonanie, a chłodną analizę tych dowodów publicystyczna swada. Biorąc pod uwagę jakość tworzonego przez nich prawa — nie powinno to już dziwić, ale wciąż trochę smuci.

Posłowie muszą więc przełknąć gorzką pigułkę, ale decyzja sędziów nie jest dla nich wbrew pozorom aż tak niekorzystna, jak dla Emila Wąsacza. Trybunał mógłby go przypadkiem oczyścić z zarzutów. Posłowie będą zaś mogli wznowić prace komisji odpowiedzialności konstytucyjnej i sąd nad prywatyzacją potrwa przez kolejne miesiące. Podczas prac w komisji będzie zaś można wszystkie zarzuty powtórzyć, aby lepiej zapadły w pamięć. Króliczka może nie uda się złapać, ale już gonienie go jest wystarczająco fascynujące.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Umorzenie z braku doniesienia