UMTS: przyszła pora na realizm

Dawid Tokarz
opublikowano: 21-08-2001, 00:00

UMTS: przyszła pora na realizm

Jeszcze przed kilku miesiącami analitycy oceniali, że technologia UMTS w krótkim czasie stanie się kurą znoszącą złote jaja. W zapewnienia te wierzyli operatorzy, którzy prześcigali się w płaceniu gigantycznych kwot za koncesje, planując jeszcze wyższe inwestycje w infrastrukturę trzeciej generacji. W efekcie — wszyscy światowi giganci telekomunikacji popadli w mniejsze lub większe problemy z zadłużeniem. Na to nałożył się duży poślizg u dostawców sprzętu do UMTS.

Teraz o złotych jajach można zapomnieć, a w zamian zastanowić się, czym w ogóle jest kura. Nagle wcześniejsi piewcy UMTS zaczęli porównywać tę technologię do zupełnie nietrafionego pomysłu telefonii satelitarnej Irydion, w którym utopiono 4 mld USD (ponad 17 mld zł). Przypomniano sobie też, że poprzednik UMTS — GSM — na rozwinięcie skrzydeł potrzebował blisko 20 lat (początki tego standardu sięgają 1981 r.). I nawet gdy uwzględni się fakt, że dzisiaj technologia rozwija się szybciej, to faktycznie UMTS może się pojawić dopiero w latach 2005-07.

Paradoksalnie, opadnięcie euforii związanej z UMTS powinno przynieść rynkowi telekomunikacyjnemu same korzyści. Operatorzy otrzeźwieli i zaczęli myśleć zgodnie z regułami panującymi w biznesie. Jednym z przejawów tego jest poszukiwanie oszczędności poprzez współpracę w finansowaniu gigantycznych kosztów budowy sieci trzeciej generacji. Cieszy, że myślą o tym także rodzimi operatorzy, których wspiera aktywnie Urząd Regulacji Telekomunikacji. Realizm w tym zakresie sprawi, że zarówno operatorzy jak i klienci zyskają. Jaja może nie będą tak złote, jak się spodziewano, ale za to powinny dać operatorom pewne dochody przez wiele lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu