Unia Europejska zagraża pracy agencji celnych
Perspektywa wstąpienia Polski do Unii Europejskiej nie rysuje się różowo przed właścicielami agencji celnych. Przewidywany jest znaczny spadek zapotrzebowania na usługi tego rodzaju firm, a co za tym idzie masowe zwolnienia z pracy. Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że zdaniem prezesa OZAC, rząd nie robi nic, aby zadbać o los agencji celnych w rozszerzającej się Europie.
Według szacunków Ogólnopolskiego Zrzeszenia Agencji Celnych (OZAC), w polskich agencjach celnych pracuje około 15 tys. osób. Po wstąpieniu Polski do UE znaczna część agencji celnych upadnie, więc większość agentów może zostać bez pracy.
— Polityka rządu w stosunku do agencji celnych jest niezwykle restrykcyjna. Dominuje podejście fiskalne, ograniczające możliwości rozwoju agencji, przy jednoczesnym zakazie podejmowania przez agencje celne innych rodzajów działalności. Tymczasem nie słyszałem ze strony rządu żadnej sensownej wypowiedzi dotyczącej tego, co się z agencjami stanie po wstąpieniu naszego kraju do UE — mówi Andrzej Rusak, prezes OZAC.
Aby zdobyć pozwolenie na prowadzenie agencji celnej, trzeba spełnić wiele formalności, m.in. przedstawić wysokie gwarancje finansowe. Samo pozwolenie również nie należy do tanich inwestycji.
— Przed agentami stawiana jest bardzo wysoka poprzeczka, której uzasadnieniem jest wyimaginowany interes obsługiwanych przez nich podmiotów. Nikt jednak nie zajął się przyszłością agencji celnych — dodaje Andrzej Rusak.
Błędne koło
Obecnie, podstawowym utrudnieniem pracy agencji celnych jest dowolne interpretowanie przepisów prawnych przez funkcjonariuszy celnych.
— Odprawa towaru nie jest rutyną czy powtarzającą się czynnością. Przepisy są tak skonstruowane, że możliwość ich interpretacji jest olbrzymia. Funkcjonariusz celny może praktycznie zatrzymać ruch towaru i nie ponosi za to żadnych konsekwencji — twierdzi Andrzej Rusak.
Okazuje się, że do puli problemów nękających branżę dołączyła perspektywa wstąpienia Polski do UE. Doprowadzi to do radykalnego zmniejszenia zapotrzebowania na usługi agencji celnych.
Administracja celna lansuje błędną tezę, że po wstąpieniu Polski do UE cała praca związana z międzynarodowym ruchem towarów przeniesie się na wschodnią granicę.
— W rzeczywistości, pracy dla agencji będzie znacznie mniej. Większość przesyłek pochodzących zza zachodniej granicy trafia do Polski. Tranzyt na dobrą sprawę nas nie dotyczy. Natomiast import ze Wschodu ma zupełnie inny charakter i w niewielkim stopniu potrzebuje takiej obsługi agencyjnej, jaka w tej chwili jest świadczona na granicy zachodniej. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby jakaś agencja, np. z Rzepina, przeniosła się na wschód — komentuje Andrzej Rusak.
Wyścig szczurów
Po wstąpieniu Polski do UE zmniejszy się zapotrzebowanie na usługi agencji celnych. Zmniejszeniu ulegnie także ilość pracy wykonywanej przez osoby pracujące w agencjach.
— Dziś agencje celne biorą pieniądze za to, że ludzie tam pracujący wiedzą, jak i gdzie załatwić wszelkie formalności. Po wstąpieniu do UE, podstawowym narządziem pracy będzie komputer i zintegrowane systemy informatyczne. Przygotowywanie dokumentów będzie trwało znacznie krócej. Nie będzie więc takiego obłożenia jak dziś. Z tego powodu najprawdopodobniej redukcji ulegnie zatrudnienie — przewiduje Tadeusz Olszewski, dyrektor Euroad Agencji Celnej.
Jego zdaniem, wcale nie jest powiedziane, że małe agencje celne stoją, w obliczu wstąpienia Polski do UE, na przegranej pozycji. Duże firmy, zajmujące się obsługą celną, posiadające kilka czy kilkanaście oddziałów, będą musiały zwolnić więcej pracowników. O przyszłości na rynku zadecyduje więc dzisiejsza pozycja i zaufanie, jakim darzą agencje ich klienci i urzędy.
— W tej chwili na rynku panuje duża konkurencja. Agencje celne walczą ze sobą o klientów nie serwisem, lecz cenami za obsługę. Myślę, że w przyszłości będzie podobnie. Zapotrzebowanie na usługi się zmniejszy, ale zawsze będzie istniało. Używając systemów informatycznych agencje celne będą w imieniu klienta zajmować się wymiana towarową oraz ewentualnie zarządzaniem zasobami magazynowymi — zapowiada Tadeusz Olszewski.
Marcin Bołtryk
[email protected] tel. (22) 611-62-71
Okiem eksperta
Agencje celne, pracujące w niszach, od pewnego czasu znikają z rynku. Część z nich zostaje wchłonięta przez duże koncerny spedycyjne czy logistyczne i staje się ich oddziałami. Część firm po prostu upada. Taka sytuacja wynika z faktu, że międzynarodowe firmy spedycyjne mogą zaproponować swoim klientom kompleksowe usługi na wielką skalę. Firmy mniejsze nie mają takiego potencjału. Dla osób, które po wstąpieniu Polski do UE stracą pracę w agencjach celnych, mam dwie propozycje: pierwszą z nich jest praca w dużej firmie spedycyjnej, w oddziale obsługującym ruch celny. Trzeba jednak pamiętać, że zagraniczne koncerny stawiają bardzo wysokie wymagania. Nie wystarczy spełnienie wymogów formalnych. Trzeba będzie dysponować np. wysokimi umiejętnościami w zakresie obsługi klienta.
Innym wyjściem jest praca w firmach handlowych, np. w działach zakupu, gdzie praca będzie związana z obsługą eksportu. Jednak są to stanowiska operacyjne zazwyczaj niższego szczebla niż w agencjach celnych.
Jarosław Pięta,
współwłaściciel Banku Kadr Test,
firmy zajmującej się doradztwem personalnym