Czytasz dzięki

Unia Literacka chce ucywilizować rynek książki

PAP, DI
opublikowano: 01-02-2020, 17:17

Zapewnienie pisarzom systemu ubezpieczeń i działania na rzecz zwiększenia kwot na zakupy nowości do bibliotek - to cele nowego stowarzyszenia pisarzy Unia Literacka, do którego należy m.in. Olga Tokarczuk.

Zobacz więcej

Olga Tokarczuk

Jonas Ekströmer / TT newsagency / FORUM

Stowarzyszenie Unia Literacka, którego celem jest m.in. bronienie praw pisarzy oraz promowanie dobrych praktyk na rynku książki, ukonstytuowało się prawnie w czerwcu 2019 roku, zaś 18 stycznia na walnym zgromadzeniu wybrano jego władze. Prezesem został Jacek Dehnel, sekretarzem Zygmunt Miłoszewski, a skarbnikiem Małgorzata Gutowska-Adamczyk. Stowarzyszenie ma reprezentować interesy twórców (w tym przez obronę własności intelektualnej), lobbować "na rzecz rozwiązań korzystnych dla literatury i czytelnictwa w Polsce" i stanowić "forum wymiany wiedzy fachowej". Członkami jest już około 60 pisarzy m.in. Sylwia Chutnik, Magdalena Kicińska, Dorota Masłowska, Cezary Łazarewicz, Magdalena Grzebałkowska, Witold Szabłowski, Olga Tokarczuk, Adam Wajrak i Ewa Winnicka.

W Polsce istnieją już organizacje zrzeszające ludzi pióra jak Związek Literatów Polskich czy Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. "Zapewne dla ich członków są wystarczające. Nie sposób jednak nie zauważyć, że całe pokolenie – jeśli nie dwa pokolenia – twórców wchodzących w życie zawodowe, pozostawało niemal całkowicie poza stowarzyszeniami twórczymi. I dotyczy to nie tylko pisarzy, ale również reżyserów, tłumaczy, artystów wizualnych. Odpowiedzią na to jest wysyp całej nowej fali: Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury, Gildia Reżyserów Polskich, Gildia Polskich Reżyserów i Reżyserek Teatralnych, Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, i tak dalej" - mówił PAP Jacek Dehnel, prezes Unii Literackiej. Małgorzata Gutowska-Adamczyk zauważa: "To się zresztą dzieje nie tylko w stowarzyszeniach twórczych, również w każdym innym rodzaju stowarzyszeń. Ludzie starają się dobierać wiekowo, ponieważ tak lepiej się rozumieją. Dodam jeszcze, że stowarzyszenie takie jak nasze w ogóle nie byłoby potrzebne, gdyby sprawy związane z rynkiem książki były załatwione. A nie są".

Czym nowe stowarzyszenie będzie się różnić od już istniejących? Zygmunt Miłoszewski z zarządu UL zapowiada, że nowa organizacja w swojej działalności będzie kłaść większy nacisk na sprawy związane z działalnością na rynku książki: kwestie umów, relacje między graczami, rozwiązania prawne. "Nie zamierzamy nikomu urządzać jubileuszy pracy twórczej czy promocji książek, to jest bowiem zadanie wydawców i samych autorów. Unia Literacka jest przede wszystkim stowarzyszeniem zawodowym, które ma bronić naszych interesów, zarówno tych konkretnych, czyli na przykład korzystnych umów z wydawcami, jak i bardziej ogólnych, wymagających strategii długofalowych – jak zwiększanie czytelnictwa" - mówił Miłoszewski.

Sytuacja pisarzy w Polsce jest bardzo zróżnicowana. "Jest oczywiście pewna – niewielka – grupa autorów, która żyje z pisania, i to nieraz całkiem dobrze, natomiast większość pisarzy nie jest w stanie utrzymać się ze swojej pracy. I nie mówię tu o amatorach czy półamatorach, ale również o tych, którzy są znani, recenzowani, tłumaczeni. To zresztą nie dziwi: branża kulturalna od lat w badaniach jest najgorzej opłacalną branżą w całej gospodarce polskiej, zarówno jeśli chodzi o pracowników instytucji, jak i o samych twórców. Przy czym są ogromne rozbieżności nawet pomiędzy poszczególnymi gałęziami literatury: gatunkowa ma się stosunkowo nieźle, reportaż chyba podobnie, piękna rozmaicie, najgorzej, jak sądzę, poezja. Która, paradoksalnie, jest może ze wszystkich tych gałęzi najlepsza, na światowym poziomie, ale nieczytana" - mówił Dehnel.

Pole do działania dla Stowarzyszenia Unia Literacka jest bardzo szerokie. "Na przykład stworzenie umów modelowych, cywilizujących rynek książki w Polsce. Taki wzór ma już Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury: umowa modelowa przestrzega przed zapisami niekorzystnymi albo wręcz nielegalnymi, zwraca uwagę na zagrożenia, a także promuje godziwe praktyki pomiędzy środowiskami twórców i wydawców. Dalej kwestie podatkowe: system ubezpieczeń społecznych, czyli tak zwana "ustawa o statusie artysty" czy unormowanie orzecznictwa w kwestii opodatkowania umów na spotkania autorskie. Wreszcie rozwijanie systemu takich spotkań autorów z czytelnikami w bibliotekach i ośrodkach kultury" - mówił prezes UL.

Małgorzata Gutowska-Adamczyk podkreśla, że UL starać się będzie przekonywać państwo oraz samorządy do zwiększania pieniędzy na zakupy biblioteczne. "Chyba nie znam biblioteki, która nie łaknęłaby nowości. To wspierałoby wydawnictwa, a co za tym idzie również autorów. Jeśli ludzie chcą czytać, trzeba im to umożliwić. Sądzę również, że dramatycznie mała kwota jest przeznaczana na wynagrodzenia dla autorów za wypożyczenia biblioteczne. Po latach i dzięki temu, że jesteśmy w UE, doczekaliśmy się wreszcie pieniędzy dla pisarzy z tego tytułu, jednak zasady wypłat skonstruowane są tak, że pomijają niektóre regiony, a co za tym idzie popularnych tam autorów - nie tylko lokalnych, ponadto te wynagrodzenia pomijają wypożyczenia w bibliotekach szkolnych, co krzywdzi naszych kolegów tworzących literaturę dla dzieci i młodzieży".

Wśród celów UL Jacek Dehnel wymienia też tworzenie – we współpracy z samorządami i prywatnymi fundatorami – sieci międzynarodowych rezydencji twórczych, gdzie pisarze i tłumacze mogą przyjeżdżać na stypendia, nawiązywanie kontaktów z twórcami zagranicznymi, monitorowanie warunków na targach książki. W planach jest też powołanie wspólnie z STL portalu impresariatu literackiego, ułatwiającego bibliotekarzom organizowanie spotkań autorskich z pisarzami i tłumaczami.

Zygmunt Miłoszewski przypomniał, że Unia Literacka została zaproszona do prac w ramach Ogólnopolskiej Konferencji Kultury nad przygotowywana właśnie ustawą o statusie artysty. "Jest to bodaj pierwsza po 1989 roku ustawa w całościowy sposób podchodząca do twórców kultury i specyfiki ich zawodów, co się chwali. Niestety, nazwa wydaje się nam nieszczególnie trafna i widać, że budzi opór: społeczeństwo ma wrażenie, że chodzi tu o jakieś nadawanie papierkiem prawa do twórczości artystycznej, "prawo jazdy na gitarę", jak to ktoś ujął. Tymczasem każdy nadal będzie mógł się zajmować pisaniem, graniem na instrumencie czy kręceniem filmów, natomiast tu chodzi o system ubezpieczeń artystów profesjonalnych. Dotychczas system w ogóle nas nie rozpoznawał, mogliśmy się ubezpieczać na warunkach takich, jak prywatni przedsiębiorcy, co jest zupełnym nieporozumieniem, ponieważ celem działalności firm jest przede wszystkim generowanie zysku, twórczość zaś ma zupełnie inne cele: artystyczne. Pozostaje mieć nadzieję, że ustawa zostanie ostatecznie przekonsultowana, przegłosowana i wprowadzona w życie w formie nieodbiegającej od tego, co stowarzyszenia twórcze wynegocjowały z Ministerstwem Kultury" - powiedział Miłoszewski.

"Na razie głównym źródłem finansowania działalności stowarzyszenia są składki członkowskie, choć jeden z kolegów wynegocjował wpłatę od pewnego dużego wydawnictwa i liczymy, że inne firmy pójdą w te ślady. Ponadto na zebraniu walnym powołaliśmy kilka grup inicjatywnych, jedna z nich ma się właśnie zająć pozyskiwaniem finansów. Jeśli to się powiedzie, będziemy mogli wypłacać na przykład doraźne zapomogi pisarzom, którzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji bytowej, czy fundować stypendia albo nagrody. Na razie zajmujemy się tym, co najpilniejsze i co wcale nie wymaga zawrotnych nakładów finansowych, natomiast wymaga pracy i zaangażowania. Naszym największym kapitałem są członkinie i członkowie: mamy wśród nas twórców lubianych, szanowanych, ważnych dla czytelników. Z taką drużyną można wiele zwojować" - dodał Dehnel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP, DI

Polecane